Informator kulturalny - co? gdzie? kiedy?
Strona główna serwisu www.reymont.pl
Ośrodki kultury - wydarzenia, imprezy
Galerie, wernisaże, wystawy Koncerty, recitale Literatura - nowości wydawnicze
Teatry - premiery, przedstawienia Zapowiedzi, premiery, recenzje Media Muzea
Strona Łódzkiego Domu Kultury: www.ldk.lodz.pl
Informator Ośrodki kultury Teatr Muzea Galerie Koncerty Media Film Literatura

Akademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych:
Teatr Chorea BACHANTKI

Łódź, ul. Zachodnia 56

16, 17 V g. 19


Bałucki Ośrodek Kultury RONDO:
ŚWIERSZCZYKOWE WIERSZYKI

Konkurs recytatorski dla dzieci

Łódź, ul. Limanowskiego 166

17 V g. 10


Centrum Kultury Młodych:
SPOTKANIE ODDZIAŁU KARPACKIEGO PTT: „Sycylia - dwa spojrzenia, z wody i lądu”

otwarcie wystawy fotograficznej Aleksandry Lesz i Ireny Wagner

Łódź, ul. Lokatorska 13

17 V g. 18


Ośrodek Kultury ENERGETYK:
Występ Zespołu Tańca i Piosenki „Akcent”

XXIII WIOSNA ARTYSTYCZNA

Łódź, al. Politechniki 17

17 V g. 17


Herbaciarnia Klimaty:
Wystawa masek Anny Baczyńskiej „Twarz maski”

Aleksandrów Łódzki, ul. Warszawska 28

7 - 26 V


Akademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych:
GALERIA FOYER: Jolanta Ekiert - malarstwo

Łódź, ul. Zachodnia 56

15 V g. 18




Ośrodki: Maj 2012
Ośrodki: Kwiecień 2012
Ośrodki: Marzec 2012
Ośrodki: Luty 2012
Ośrodki: Styczeń 2012

Ośrodki: Grudzień 2011
Ośrodki: Listopad 2011
Ośrodki: Październik 2011
Ośrodki: Wrzesień 2011
Ośrodki: Sierpień 2011
Ośrodki: Lipiec 2011
Ośrodki: Czerwiec 2011
Ośrodki: Maj 2011
Ośrodki: Kwiecień 2011
Ośrodki: Marzec 2011
Ośrodki: Luty 2011
Ośrodki: Styczeń 2011

Ośrodki: Grudzień 2010
Ośrodki: Listopad 2010
Ośrodki: Październik 2010
Ośrodki: Wrzesień 2010
Ośrodki: Sierpień 2010
Ośrodki: Lipiec 2010
Ośrodki: Czerwiec 2010
Ośrodki: Maj 2010
Ośrodki: Kwiecień 2010
Ośrodki: Marzec 2010
Ośrodki: Luty 2010
Ośrodki: Styczeń 2010

Ośrodki: Grudzień 2009
Ośrodki: Listopad 2009
Ośrodki: Październik 2009
Ośrodki: Wrzesień 2009
Ośrodki: Sierpień 2009
Ośrodki: Lipiec 2009
Ośrodki: Czerwiec 2009
Ośrodki: Maj 2009
Ośrodki: Kwiecień 2009
Ośrodki: Marzec 2009
Ośrodki: Luty 2009
Ośrodki: Styczeń 2009

Ośrodki: Grudzień 2008
Ośrodki: Listopad 2008
Ośrodki: Październik 2008
Ośrodki: Wrzesień 2008
Ośrodki: Sierpień 2008
Ośrodki: Lipiec 2008
Ośrodki: Czerwiec 2008
Ośrodki: Maj 2008
Ośrodki: Kwiecień 2008
Ośrodki: Marzec 2008
Ośrodki: Luty 2008
Ośrodki: Styczeń 2008

Ośrodki: Grudzień 2007
Ośrodki: Listopad 2007
Ośrodki: Październik 2007
Ośrodki: Wrzesień 2007
Ośrodki: Sierpień 2007
Ośrodki: Lipiec 2007
Ośrodki: Czerwiec 2007
Ośrodki: Maj 2007
Ośrodki: Kwiecień 2007
Ośrodki: Marzec 2007
Ośrodki: Luty 2007
Ośrodki: Styczeń 2007

Ośrodki: Grudzień 2006
Ośrodki: Listopad 2006
Ośrodki: Październik 2006
Ośrodki: Wrzesień 2006
Ośrodki: Sierpień 2006
Ośrodki: Lipiec 2006
Ośrodki: Czerwiec 2006
Ośrodki: Maj 2006
Ośrodki: Kwiecień 2006
Ośrodki: Marzec 2006
Ośrodki: Luty 2006

Ośrodki: Grudzień 2005
Ośrodki: Październik 2005
Ośrodki: Wrzesień 2005
Ośrodki: Styczeń 2005

Wpisz szukaną frazę:



       


MIXER KULTURY

MIXER KULTURY
Happening uliczny na Piotrkowskiej oraz wielokulturowy wieczór artystyczny: prezentacja filmowa, występ teatralny, wernisaż prac plastycznych i koncert rosyjskich ballad to wydarzenia z okazji zakończenia projektu artystycznego Mixer Kultury.

16 maja (środa) godz. 17.00
ul. Piotrkowska 137
Happening w podcieniach przy Kuferku Reymonta, w wykonaniu uczestników projektu Mixer Kultury. Będzie energicznie i lirycznie, magicznie i onirycznie, z pogranicza jawy i snu…

18 maja (piątek) godz. 19.15
al. Politechniki 17 - Energetyk
Filmowo-teatralno-plastyczne podsumowanie projektu z Łodzią w roli głównej oraz prezentacja prac plastycznych inspirowanych atmosferą i architekturą Łodzi. Następnie - koncert ballad rosyjskich w wykonaniu Lech Dyblika i Aleksiej Siemieniszczewa pod tytułem „Dwa Brzegi”, jako muzyczne zwieńczenie wielokulturowego projektu. Koncert dedykowany jest uczestnikom i osobom zaangażowanym w realizację „MIXERA KULTURY”.

Od początku lutego do połowy maja 2012 roku z inicjatywy grupy wolontariuszy, Ośrodek Kultury „Górna” jest gospodarzem projektu „MIXER KULTURY”. Projekt nawiązuje do wielokulturowej historii Łodzi. Jego uczestnikami jest młodzież, która tworzy współczesną Łódź wielokulturową. Jego celem jest wymiana kulturalna i nawiązanie dialogu międzykulturowego poprzez twórcze działanie. Do udziału w artystycznej przygodzie zgłosili się: młodzież związane z Gminą Żydowską; pół Polka, pół Węgierka; osoby, dla których Łódź stała się nie tylko miejscem studiów, ale też centrum ich życia: studiujący w Łodzi obcokrajowcy - Turczynki, Greczynka, Hiszpanie, Białorusin, urodzona w Kirgistanie Niemka oraz studenci z różnych stron polski i po prostu łodzianie z dziada pradziada.

Projekt realizowany jest przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Młodzież w działaniu” oraz pod honorowym patronatem Prezydenta Miasta Łodzi – Pani Hanny Zdanowskiej. Partnerem merytorycznym projektu jest Fundacja FORM.ART, a patronem medialnym - Studenckie Radio Żak.

różne miejsca

16-18 maja
 


ŻYCIE W SATELICIE

ŻYCIE W SATELICIE
Pierwsze spotkanie z cyklu Życie w satelicie. Tożsamość na obrzeżach aglomeracji łódzkiej. Uczestnicy sesji poszukają odpowiedzi na pytania: Czy łódzki kontekst obecny jest w kształtowaniu lokalnych tożsamości? Czy „życie w satelicie” jest zawsze życiem z Łodzią w tle?

Program:
10.00-10.15 - Powitanie - dr Damian Kasprzyk (PTL O/Łódź, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ)

AGLOMERACJA
10.15-11.15
- prof. dr hab. Andrzej Majer (Instytut Socjologii UŁ) - Wieś wita miasto
- dr Krzysztof Woźniak (Instytut Historii UŁ) - Aglomeracja w badaniach historyków
- dr Marcin Wójcik (Instytut Geografii Społeczno-Ekonomicznej i Organizacji Przestrzeni UŁ) - Obrzeża aglomeracji w teoriach i koncepcjach geografii społeczno-ekonomicznej

11.15-11.45 - DYSKUSJA
11.45-12.45 - PRZERWA KAWOWA Z MUZYCZNĄ NIESPODZIANKĄ

TOŻSAMOŚĆ
12.45-13.00 - wprowadzenie - dr Aleksandra Krupa (PTL O/Łódź, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ)
13.00-13.30 - MINI WYKŁAD - dr Paweł Schmidt (PTL O/Łódź, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ) - Tożsamość. Klasyczny termin w ponowoczesnej rzeczywistości.
13.30-14.15 - FORUM DYSKUSYJNE
14.15 - ZAKOŃCZENIE

O przedsięwzięciu:
Cykl sesji naukowych: Życie w satelicie. Tożsamość na obrzeżach aglomeracji łódzkiej - Łódź 2012 - 2013

Łódź ze względu na swoją pozycję administracyjną powinna stać się miejscem dyskusji na temat zjawisk społeczno-kulturowych występujących wokół niej. Przez otoczenie miasta (w ramach aglomeracji) rozumiemy ośrodki bezpośrednio sąsiadujące z Łodzią: Aleksandrów Łódzki, Konstantynów Łódzki, Pabianice, Zgierz, a także miejscowości położone nieco dalej: Brzeziny, Głowno, Koluszki, Łask, Ozorków, Stryków i Tuszyn. Interesują nas również wsie oraz osiedla wypoczynkowe, letniskowe, „sypialne”, które wraz z Łodzią tworzą przestrzenną i funkcjonalną sieć powiązań oraz wpływów.

Czy łódzki kontekst obecny jest w kształtowaniu regionalnych/lokalnych tożsamości? Czy „życie w satelicie” jest zawsze życiem z Łodzią w tle? Mamy nadzieję, iż odpowiedzi na te pytania pozwolą nam – choć w pewnym stopniu – określić wpływ Łodzi na życie i tożsamość mieszkańców okolicznych miejscowości, a tym samym doprecyzować jej wielkomiejskie i metropolitalne funkcje. Zależy nam także, aby określić perspektywy autonomicznego rozwoju ośrodków okołołódzkich.

Do dyskusji zapraszamy przede wszystkim antropologów kultury, socjologów, kulturoznawców, geografów, historyków. Akademicką refleksję zamierzamy uzupełnić wnioskami praktyków. Czekamy zatem również na wypowiedzi nauczycieli, animatorów kultury, samorządowców i pracowników administracji odpowiedzialnych za strategie promocji oraz rozwoju. Pragniemy pytać o tożsamość nie wprost, lecz pośrednio – podejmując kwestie ważne z punktu widzenia rozwoju obszarów wokół Łodzi.

Efektem cyklu naszych sesji będzie publikacja zaplanowana na 2014 rok.

Łódzki Dom Kultury, ul. Traugutta 18

18 maja o 10.00
 


SPOTKANIE Z KAMILEM MAĆKOWIAKIEM

W prowadzonym przez Renatę Sas cyklu Spotkań u Jaracza o kulisach aktorskiego rzemiosła, sprawach poważnych i tych nie całkiem serio opowie Kamil Maćkowiak.

Kamil Maćkowiak, rocznik 1979. Absolwent Gdańskiej Szkoły Baletowej (1998) i PWSFTv i T w Łodzi (2003). Od 2000 r. w zespole Teatru Jaracza. Znany z wielu ról serialowych: "Pensjonat pod różą", "Kryminalni", "Oficerowie", a także z głównej roli w "Korowodzie" w reż. Jerzego Stuhra. Deszcz nagród na najważniejszych festiwalach teatralnych w Polsce i poza granicami kraju przyniosła mu w 2005 roku rola w monodramie "Niżyński" w reż. Waldemara Zawodzińskiego. Aktor wcielił się w postać charyzmatycznego tancerza, wykorzystując swoje baletowe wykształcenie.


Teatr Jaracza, Scena Kameralna, ul. Jaracza 27

18 maja o 19.00

SPOTKANIE Z KAMILEM MAĆKOWIAKIEM


PO POLITECHNICE - UNIWERSYTET

Trwa okres wiosennej zabawy studentów łódzkich uczelni. W tym tygodniu świętują przyszli inżynierowie. W poniedziałek light show, we wtorek imprezy sportowe, w środę grill i projekcje filmowe, w czwartek kabarety, a od soboty koncerty. Wystąpia m.in. L.Stadt, Cool Kids Of Death, Farben Lehre, Strachy Na Lachy.Na Juwenalia PŁ wstęp wolny dla wszystkich, którzy ukończyli 18 lat.

Łódzcy studenci bezdyskusyjnie opanowali miasto. Tłumnym pochodem ulicą Piotrkowską rozpoczęto w zeszły piątek (11 maja) coroczne święto studentów – Juwenalia 2012! Maszerujący otrzymali koszulki z nowym logo Łodzi w różnej kolorystyce – zależenie od przynależności do uczelni. Odebraniu kluczy do miasta towarzyszył koncert rockowej grupy Kamień Kamień Kamień.

W nadchodzącym tygodniu świętowanie przeniesie się na kampus Politechniki Łódzkiej.

Już w poniedziałek (14 maja) będzie można sprawdzić swoją znajomość kampusu Politechniki Łódzkiej i odkryć jej zakamarki podczas „Biegu na orientację”. Po godz. 21 niezwykły Projekt P.I.W.O. Light Show, czyli Potężny Indeksowy Wyświetlacz Oknowy stworzony przez studentów Politechniki Wrocławskiej, po raz kolejny zagości na 7 Domu Studenta PŁ. Elementy stałe uatrakcyjnią animacje związane z Łodzią i juwenaliami przy znanej i lubianej muzyce bajkowej, filmowej i popularnej.

We wtorek (15 maja) królować będzie sport – zmagania wydziałów i wolne konkurencje dla chętnych. A jest w czym wybierać: ścianka wspinaczkowa, tratwa na balach, narty, łucznictwo i bungee run, dla odważnych także konkurencja niespodzianka.

Środa (16 maja) to czas leniuchowania – lubiane przez studentów wielkie grillowanie na kampusie B zostało połączone z wieczorem filmowym. W planach „Kiler” i „Eurotrip”, ale przede wszystkim miło spędzony czas pod chmurką.

Tradycyjny mecz piłki nożnej Politechnika – Uniwersytet odbędzie się na stadionie STARTu w czwartek (17 maja) o godz. 16:30. A już o 18:00 na placu juwenaliowym rozpocznie się Kabareton! Dawki absurdalnego i sytuacyjnego humoru dostarczą cztery kabarety: Formacja Chatelet z Krakowa, SMILE z Lublina, Kałasznikof z Rybnika i SZARPANINA ze Szczecina. Dzień zakończy Przegląd Kapel Studenckich – zaprezentują się młode, rockowe zespoły: Blow Joke, Scarlet, Konkubenci oraz Statyści.

W piątek (18 maja) pod Rektoratem czeka na was niepowtarzalna okazja do podziwiania władz uczelni przebranych w stroje szlacheckie! Berło studentom przekazane zostanie o godz. 15:00, pochód przemaszeruje wzdłuż akademików, gdzie odgrywane będą scenki rodzajowe. Weekendowe południa, wieczory i noce, to tłok pod sceną, ale i znaczne zagęszczenie studentów na metr kwadratowy na całym kampusie PŁ.

Kulminacyjnym momentem Juwenaliów są oczywiście koncerty!

Piątek na rockowo - od 18.00: L.Stadt, Cool Kids Of Death, Farben Lehre, Strachy Na Lachy, Ira i Rocket Mary.

Reggae i hip-hop w sobotę (19 maja od 18.00): Patyk i RmkOne, Dreadsquad & Dr. Ring Ding, EastWest Rockers, Bas Tajpan & Miuosh, Pezet & Małolat + Live Band, Eldo oraz Monopol.

Większość wydarzeń odbędzie się na placu pomiędzy ulicami: Wólczańską, Wróblewskiego i aleją Politechniki.

Plac przy ulicy Wróblewskiego i inne miejsca.

14-19 maja

PO POLITECHNICE - UNIWERSYTET


CZTERY KANTY - O TRADYCJI, CHAŁUPACH I PSYCHOTERAPII

Psychologowie doskonale wiedzą, że u ich klientów często następuje proces wyparcia. Pacjenci nie uświadamiają sobie pewnych ważnych zdarzeń z przeszłości, co rzutuje na ich obecną psychikę.

Wielu publicystom zdarzało się złośliwie zauważać, że Polacy to naród potrzebujący zbiorowej psychoterapii, jako skrzywiony, pełen kompleksów i natręctw. Mimo że ten postulat formułowany jest w ogniu polemik, pod wpływem bieżących politycznych zdarzeń, wypada się z nim zgodzić. A wspomniane wyparcie? Gros Polaków wyparło mianowicie fakt, że pochodzi ze wsi i jest potomkiem chłopa.

Specyficznie pojmowany snobizm i kompleksy nie pozwalają się przyznać do rolniczo-pasterskiego trybu życia dziadków i pradziadków. Aspirujący do zamożnej klasy średniej, w ich zniekształconym przez wyparcie mniemaniu, wywodzą się od zubożałej szlachty, małomiasteczkowej inteligencji albo solidnego kupiectwa. Znane są przypadki poprawiania sobie nazwisk na bardziej rodowe, strojenia mieszkań w rycerskie bibeloty, a najczęstsza jest po prostu pogarda dla ludzi ze wsi. Śmieszy podkreślanie, że pochodzi się z Miasta Łodzi.

Jak to wyparcie objawia się u źródła, czyli na wsi? Niestety, w najbardziej chamski i krzykliwy sposób, poprzez brutalne zerwanie z tradycją chłopskiej architektury zagrodowej, z tradycją prostego, bezpretensjonalnego budownictwa. Przez wieki budowało się na miarę swoich potrzeb i skromnych możliwości finansowych. Domy były skondensowane, o praktycznej bryle nakrytej wysokim, dwuspadowym dachem, z podobnymi zabudowaniami gospodarskimi tworzyły najczęściej półzamknięty dziedziniec. Płotem grodzono tylko tyle, ile potrzeba, drzewa dookoła chroniły od wiatru, całość tworzyła malownicze siedlisko.

Po latach komunistycznego zrywania z tradycyjnym wiejskim budownictwem na rzecz pseudomodernistycznych kolektywnych form, po dojściu do głosu z gruntu drobnomieszczańskich kompleksów na wsi polskiej wyrastać zaczęły pokraczne quasi-dwory, o dziwacznych dachach, asymetrycznych formach, z niepotrzebnymi gankami (kolumienki!), wielkimi okapami, pośród trawników z wątłymi iglakami. Architektura miesza w sobie gdzieś zauważone przez inwestorów i projektantów, a potem bezmyślnie kopiowane wątki alpejskie, toskańskie, konstancińskie. Różnorodność kolorów i form pokazuje przyjezdnym, że Polacy to naród pozbawiony gustu, lecz za to obficie obdarzony fantazją i zmysłem do kopiowania. Skromne, symetryczne formy obecne do początków XX wieku zastąpione zostały formami sutymi, nabrzmiałymi, narosłymi, przeskalowanymi.

Buduje się ponad potrzeby, gdyż możliwości finansowe zostały mocno poszerzone przez kredyty. Zamiast funkcjonalnej skromności najlepiej zaznaczyć swój stan posiadania grodząc własność betonowym, łukowatym płotem, nawet pole za domem, nawet łąkę za garażem. Płot, choć tani i tandetny, pokazuje wszystkim - to moje, obcym wstęp wzbroniony. Beton to mieszczańska solidność, nieprawdaż? A stare formy, proponowane czasem przez architektów inwestorom pogardliwe nazywane przez potencjalnych klientów budami, stodołami, kurnikami. Stare materiały nietrwałością swoją przypominały domownikom o kruchości istnienia i nieubłaganej śmierci, nowe muszą być wiecznotrwałe. Nieśmiertelności pożądają współcześni, spychając śmierć ze świadomości, z pola widzenia. Nawet z ogrodu ruguje się oznaki zmian czasu, jakimi są drzewa liściaste i ich cykle kwitnienia, zielenienia, owocowania, utraty liści i zimowej martwoty. Iglaki są w swej nudnej przewidywalności niezmienne. Życie płynie w nieskończoność. Nic nie niszczeje, jedynie krajobraz, trwale zmieniany na gorsze.

A obcy, zdumieni - niezwyczajni takiego bałaganu krajobrazowego i takiego rozpasania. Wiedzą, że z zewnątrz lepiej nie afiszować się bogactwem, lepiej upodobnić się do sąsiadów, a na bogato zrobić od środka. Polak odwrotnie - doda tu i ówdzie kilka pustaków, by dom był jak największy, a potem mieszka tylko na parterze, zrobi balkony, choć na nie nikt nigdy nie wychodzi (po co, skoro jest gdzie wyjść wszędzie dookoła?), od frontu płot pomaluje, by wszyscy z dala widzieli fantazję malarską.
Do psychoterapeuty!

Krzysztof Golec

CZTERY KANTY - O TRADYCJI, CHAŁUPACH I PSYCHOTERAPII


KIJ W MROWISKU - TAK SIĘ NIE ROBI

Miasto ogłosi konkurs na nowego dyrektora Teatru Powszechnego. Trwa żenujący spektakl z odwoływaniem dyrektor Ewy Pilawskiej. Zaczęło się od kontrolowanego przecieku do mediów w sprawie wyników kontroli finansowej w teatrze. Dziennikarki dwóch łódzkich gazet i jednej rozgłośni dostały materiały z kontroli jeszcze przed zakończeniem całej procedury (przed rozpatrzeniem wyjaśnień osób odpowiedzialnych za zarzucane nieprawidłowości). Szczegóły ujawniono w przededniu rozpoczęcia tegorocznego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Bo przecież nie można było poczekać dwa tygodnie.

Pod koniec kwietnia w mediach pojawia się informacja, że jeszcze przed wakacjami (zapewne w przededniu otwarcia Małej Sceny) magistrat ogłosi konkurs na nowego dyrektora. Wiceprezydent Agnieszka Nowak zapewnia, że decyzji o konkursie nie należy łączyć z wynikami kontroli i że dyrektor Pilawska może wystartować w konkursie (wielka łaska - tak jakby można było zrobić konkurs zamknięty dla jakiejś osoby). Problem jednak w tym, że te dwie sprawy są łączone (także w mediach) i że wyniki kontroli traktuje się jako uzasadnienie zwolnienia dyrektor Pilawskiej (ewentualnie jako wygodny pretekst do zwolnienia)). Jeżeli te sprawy nie mają być ze sobą łączone, to po co już teraz ogłaszać, że kiedyś ogłoszony zostanie konkurs. Co to jest w ogóle za news? Uwaga! Uwaga! Za dwa miesiące powiemy coś ciekawego.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że komuś zależy na odwołaniu Pilawskiej w atmosferze skandalu. 17 lat kierowania teatrem to dużo, być może zmiana będzie korzystna dla rozwoju sceny. Ale styl, w jakim władze miasta zabierają się do zmiany dyrektora, jest fatalny. Dyrektor Pilawska sporo dla tego teatru i dla tego miasta zrobiła i - jeżeli chce się ją odwoływać - należy się jej podziękowanie i szacunek, a nie odsuwanie w atmosferze podejrzeń o malwersacje.

Przepisy obowiązujące w instytucjach kultury są tak zagmatwane i nieżyciowe, że każdemu można w razie potrzeby coś zarzucić. Zwłaszcza, gdy nie ma się odwagi powiedzieć wprost, o co chodzi. Albo gdy nie wypada - bo przez lata się pomysły Pilawskiej chwaliło. Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych, rozbudowa siedziby o drugą scenę, konkurs Komediopisanie - to były przedsięwzięcia przez miasto wspierane i aprobowane (te patronaty honorowe). Nie tylko zresztą przez miasto - na spektaklach festiwalowych zawsze były tłumy. Co teraz będzie z Festiwalem? Przewiduję spory o nazwę (wzorem Łódzkich Spotkań Teatralnych) dwóch konkurencyjnych zespołów organizacyjnych - tego przy nowej dyrekcji i tego kierowanego przez Ewę Pilawską (o ile będzie jej się jeszcze chciało robić festiwal).

Oczywiście do dyskusji pozostaje kwestia, czy własne produkcje Powszechnego zasługiwały na uznanie. Bywało różnie - obok ciekawych propozycji były też artystyczne klęski. Nie zapominajmy jednak, że - jak sama nazwa wskazuje - miał to być teatr o lżejszym, bardziej rozrywkowym repertuarze. Czy ktoś zarzuca Muzycznemu, że gra operetki? A Pilawskiej ciągle zarzucano skłonność do banalnych fars. Owszem, taki teatr można robić jako teatr komercyjny, bez dotacji miejskich, ale jest to trudne nawet w Warszawie - w Łodzi raczej niemożliwe.

I jeszcze jedno - pamiętacie Państwo protesty przy odwoływaniu dyrektora Brzozy? Za dyrektor Pilawską na razie nikt nie chce umierać. A obserwując kuluarowe rozmowy na premierach Powszechnego czy na festiwalowych wieczorach można było odnieść wrażenie, że wszyscy ważni ludzie w mieście są jej wielkimi przyjaciółmi.

Piotr Grobliński


BIBLIOTEKA W GRZE

BIBLIOTEKA W GRZE
Biblioteka ciągle w grze to cykl imprez związanych z Tygodniem Bibliotek. W programie m.in. spotkanie z Krzysztofem Sowińskim, kiermasz książek, warsztaty literacko - plastyczne oraz prezentacje książek artystycznych.

Kalendarium:
8-15.05
- Kiermasz książek
- Spotkania bibliotekarzy w przedszkolach z rodzicami pt. "Czytajmy dzieciom"

9.05 - Kalambury książkowe
- 11.00 dla dzieci i młodzieży
- 18.00 dla dorosłych

11.05
- 18.00 - spotkanie z Krzysztofem Sowińskim, autorem powieści "Esplanada"
- Wystawa reprodukcji ekslibrisów "Biblioteczne ekslibrisy"

18.05 - spotkanie z czytelnikami "Biblioteka od podszewki"
- 11.00 - dla dzieci i młodzieży
- 18.00 - dla dorosłych

23.05
- 14.00 - warsztaty literacko-plastyczne dla młodzieży poprowadzą poetka Kinga Twardowska oraz artysta plastyk Joanna Hrk)

25.05
- godz. 18.00 - spotkanie Klubu Podróżnika "Parki Narodowe USA cz. I" - pokaz multimedialny Małgorzaty Kotwicy

28.05
- godz. 12.00-14.00 - "Książka artystyczna" co to jest? - prezentacja książek artystycznych wykonanych przez studentów ASP; o tworzeniu książki artystycznej opowie profesor Dariusz Kaca
- godz. 10.00-13.00 - "Wiosna z Akapitem" - spotkanie z wydawcą książek.

Biblioteka Publiczna im. J. Machulskiego, Aleksandrów Łódzki, pl. Kościuszki 12

8-28 maja
 


W ŁDK ROZDAJĄ PIENIĄDZE

Niestety tylko instytucjom kultury z województwa. Do podziału jest 400 000 zł dotacji z Urzędu Marszalkowskiego - na jeden wniosek przypadnie maksymalnie 15 000 zł dotacji (przy 80-procentowym wkładzie własnym). O pieniądze moga się starać: domy i ośrodki kultury, biblioteki, muzea.

Projekty kulturalne mogą być zgłaszane przez instytucje w dwóch kategoriach:

1. BUDOWANIE STRATEGII I PROMOCJA INSTYTUCJI KULTURY (przeprowadzenie audytów, badan, analiz i raportów dotyczących kultury, działania promocyjne w ramach projektów kulturalnych)

2. WYDARZENIA ARTYSTYCZNE ORAZ EDUKACJA W INSTYTUCJACH KULTURY (organizacja festiwlai, przeglądów, koncertów, działalność wydawnicza, projekty edukacyjne)

Każda instytucja może złożyć dwa wnioski, po jednym wniosku w każdej z w/w kategorii.

Regulamin

Szczegółowych informacji udzielają pracownice ŁDK:

Aleksandra Kaźmierczak
tel. 42 633 98 00 (wew. 252)
e-mail: o.kazmierczak@ldk.lodz.pl

Agnieszka Rochala
tel. 42 633 98 00 (wew. 210)
e-mail: imprezy@ldk.lodz.pl

Aleksandra Struszczak
tel. 42 633 98 00 (wew. 277)
e-mail: a.struszczak@ldk.lodz.pl


Aplikować można do 23 maja


GRAFFITI - SZTUKA MIASTA 3

GRAFFITI - SZTUKA MIASTA 3
Już po raz trzeci Łódzki Dom Kultury, we współpracy ze Stowarzyszeniem „Na Co Dzień i Od Święta”, organizuje warsztaty Graffiti - Sztuka miasta. Tym razem działania związane ze street artem, hip hopem i beatboxem odbędą się w Sieradzu, Piotrkowie Trybunalskim, Łęczycy i Łodzi. Projekt ponownie zdobył uznanie, a co za tym idzie - dotację Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W polskich miastach, na każdym kroku, można znaleźć wiele przykładów nielegalnego graffiti, które niszczy i szpeci mury. Dlatego niezmiernie ważne jest edukowanie młodzieży z zakresu estetyki oraz wychowywanie w poczuciu odpowiedzialności za przestrzeń publiczną. Warsztaty, w każdym z miast objętych projektem, rozpoczynają się od teoretycznego przygotowania uczestników przez wykładowców łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, Wydziału Wzornictwa i Architektury Wnętrz – Jacka Czekańskiego i Tomasza Musiała. Warsztaty dotyczyć będą nie tylko projektowania plastycznego, m.in. posługiwania się rysunkiem i kolorem, ale także poruszać będą problemy szacunku dla zastanej architektury oraz poszanowania własności publicznej i prywatnej.

Kolejnym elementem projektu będą zajęcia praktyczne poprowadzone przez profesjonalnych twórców street artu, a także warsztaty wokalno-muzyczne z udziałem artystów hip-hopu i beatboxu. Interaktywne warsztaty edukacyjne będą miały na celu wyłonienie uzdolnionej młodzieży, która wspólnie z artystami wykona wielkopowierzchniowy mural o tematyce zaproponowanej przez miejscową społeczność. W wielkim finale akcji uczestnicy zaprezentują swoje umiejętności nabyte w trakcie zajęć, wspólnie z prowadzącymi warsztaty hip-hopu i beatboxu.

Na projekt złożą się również zajęcia dla kadr kultury. W trakcie warsztatów wprowadzających, grupy nauczycieli, pedagogów i animatorów kultury ze wszystkich uczestniczących w projekcie miast, zostaną przeszkolone w celu dalszego przekazywania młodzieży wiedzy o szeroko rozumianej sztuce street artu.

Wszystkie etapy projektu „Graffiti – sztuka miasta 3” wzbogacać będą imprezy o charakterze rodzinnego festynu z happeningami, zabawami artystycznymi i konkursami oraz spotkaniami z twórcami street artu, hip-hopu i beatboxu.

Warsztaty wprowadzające:
Sieradz – 28 kwietnia
Piotrków Trybunalski – 18 maja
Łęczyca – 19 maja

Malowanie graffiti wielkopowierzchniowego:
Sieradz – 26 maja
Łęczyca – 31 maja
Piotrków Trybunalski – 27 czerwca

Wielki finał – Łódź 14 lipca

Organizatorem przedsięwzięcia jest Łódzki Dom Kultury przy współpracy ze Stowarzyszeniem „Na Co Dzień i Od Święta” z udziałem Domu Dziecka nr 1 w Łodzi, Domu Kultury w Łęczycy, Ośrodka Działań Artystycznych w Piotrkowie Trybunalskim, Sieradzkiego Centrum Kultury oraz Zespołu Placówek Wychowania Pozaszkolnego w Sieradzu. Projekt został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

różne miejsca

28 kwietnia - 14 lipca
 


LIST OTWARTY W SPRAWIE PLACU WOLNOŚCI

Napisał do nas pan Marcin Kokoszkiewicz, współautor projektu przebudowy placu Wolności, który zdobył pierwszą nagrodę w konkursie organizowanym przez miasto w 2007 roku. Swój list otwarty kieruje on za naszym pośrednictwem do Marka Janiaka, architekta miasta, który po objęciu stanowiska lansuje swoją koncepcję przebudowy.

Łódź, 24 kwietnia 2012 roku.

Do Pana Marka Janiaka – Architekta Miasta Łodzi
Urząd Miasta Łodzi
Biuro Architekta Miasta
ul. Piotrkowska 104
90-926 Łódź

Szanowny Panie!

Ośmielam się napisać do Pana ten list, z uwagi na moje osobiste zaangażowanie w sprawę przebudowy placu Wolności w Łodzi. Dyskusja na ten temat toczy się w środowisku architektonicznym i wśród lokalnej społeczności przynajmniej od pięciu lat, to jest od 2007 roku, w którym został rozstrzygnięty konkurs architektoniczny na projekt przebudowy i
modernizacji płyty placu. Werdykt sądu konkursowego, w którym Pan zasiadał, wyłonił zwycięską pracę. Publiczny sondaż potwierdził wybór profesjonalnego jury. Informacja o tej decyzji mieszkańców, władz i specjalistów widnieje od kilku lat na stronie internetowej Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, która jest jednostką organizacyjną Urzędu Miasta Łodzi.

Wraz z objęciem stanowiska Architekta Miasta pozwolił Pan sobie zaprezentować własną, konkurencyjną i jak się wydaje, ostateczną wizję placu. Według mojej wiedzy, podobno także potwierdzoną przez jakąś grupę mieszkańców na spotkaniu w Urzędzie Miasta Łodzi.
Sytuacja, w której Architekt Miasta zleca sobie i wykonuje, chociażby bez honorarium, projekt ważnego miejsca w mieście tuż po rozstrzygniętym konkursie budzi moje ogromne wątpliwości związane z procedurami demokratycznego Państwa, ale także pod względem etycznym. Rodzi to sytuację, w której dwa źródła Urzędu Miasta Łodzi podają dwie sprzeczne informacje w tej samej sprawie. Czy to jest uczciwe?

Przyjęcie ostatecznej koncepcji przestrzeni placu przez wiele lat wydawało się problemem, któremu nie mogły sprostać ani władze miasta, ani środowisko architektoniczne. Jednym brakowało odpowiedzialności, drugim wiedzy i wrażliwości, wszystkim odwagi. Rozwiązaniem miało być ciągłe poszerzanie granic opracowania. Im szerszy kontekst, tym plac miał być lepszy. Rozstrzygano zatem konkursy dotyczące ogromnych fragmentów miasta, w których Plac był jednym z elementów właściwie o znikomym znaczeniu. I rzeczywiście, przez kilka lat nie pojawiło się rozwiązanie godne wspomnienia.

Koncepcja z 2007 roku, której byłem współautorem wraz z Joanną Raczko-Kokoszkiewicz i Karolem Saloni-Marczewskim, przewidywała stworzenie Placu
przeznaczonego dla pieszych. Rysunek posadzki zaprojektowano tak, by zdecydowanie podkreślić charakterystyczny ośmiokątny kształt. Obrys placu podkreślono przy pomocy szerokiego pasma czarnego granitu. Wierzchołki ośmiokąta wskazano przy pomocy świetlnych linii ukrytych w posadzce.
Pomnik Kościuszki wykorzystano jako wskazówkę zegara słonecznego. Rzymskie cyfry zegara zostały zaprojektowane jako betonowe siedziska. Projekt nocnej iluminacji przewidywał pajęczynę wiązek czerwonego lasera łączących najbardziej charakterystyczne punkty przestrzeni placu, jak: zegar na ratuszu, figura lwa na kamienicy „Pod lwem”, postać Kościuszki, kopuła kościoła etc.

Zrozumiałe były dla nas uwagi dotyczące braku zieleni w projekcie. Uważam, zresztą do dzisiaj, że rozdysponowanie drzew na Placu Wolności jest rzeczą najtrudniejszą. Wówczas nie daliśmy rady tego zrobić i rysunek pozostał czysty, dla uniknięcia banalnego sytuowania zieleni wysokiej po okręgu, czy po obrysie kwadratu lub wielokąta i tworzenia niepożądanych przegród oraz rozmywania charakterystycznego kształtu. Pana ostateczna koncepcja pozbawiona drzew wskazuje, że być może myślimy podobnie. Z naszych analiz wynika, że należałoby do tej kwestii podejść ze szczególną wrażliwością, powściągliwie sytuując każdy element zieleni i zważając, by nie popaść w pretensjonalność czy sztywny układ formalny, który mógłby odciągać zbyt nachalnym rytmem od istoty rzeczy.

Co do torów tramwajowych, wydaje się, że schowane w posadzce nie są przeszkodą dla ruchu pieszego, a sam tramwaj dowożący ludzi jest elementem wręcz pożądanym. Być może warto byłoby dokonać drobnej korekty torów tramwajowych, pozwalając skręcić w lewo tramwajowi wjeżdżającemu z ulicy Legionów oraz zjeżdżającemu z północnej strony w Pomorską w lewo. W ten sposób zostałyby zapewnione wszystkie możliwości komunikacji tramwajowej. Pozostałe kwestie mogą już zostać rozwiązane na poziomie organizacji ruchu, elastycznie dostosowując się do potrzeb.

Projekt przebudowy placu Pana autorstwa, który powstał w wigilię 2011 roku, w sferze idei jest dziełem dekonstrukcyjnym. Pojęcie placu zostało rozłożone na poszczególne elementy, które Pan ponownie zdefiniował i powtórnie złożył i składa do dzisiaj. Metoda ta z zasady próbuje pozbawić możliwości krytyki dzieła. Tym samym, tekst ten trzeba traktować jako osobny byt, który nie rości sobie prawa do krytyki, pomimo tego, że jednak to czyni. Tak pojmowana dekonstrukcja jest częścią strategii postmodernistycznej.

W istocie rzeczy w projekcie czytelne są nawiązania do projektu Charles’a Moore’a Piazza d’Italia w Nowym Orleanie z 1976 roku. Przy czym niektóre elementy zyskały nieco szersze znaczenia funkcjonalne, jak kolumnada, która na Placu Wolności wytycza fragment ulicy. Inne straciły siłę merytorycznego uzasadnienia jak delikatny wzór ośmiokątnych białych pasów na ciemnym tle, na Placu Wolności nieśmiało podkreślających jego wielokątny kształt. U Moore’a wyraziste biało-czarne pasy kontekstualnie powtarzają pionowe białoczarne pasy wyrastającej w sąsiedztwie bryły wysokiego gmachu. Plama wody u Moore’a ma kształt mapy Włoch i swoim południowym krańcem dotyka środka kół, podobnie jak obserwujemy to u Pana w nieco uboższej wersji znaczeniowej. Niektóre elementy zostały pominięte, jak na przykład podwójny portret autora plującego wodą. Jednak wspólnym kluczem, poza eklektycznym podejściem, wydaje się być niedopowiedzenie w postaci braku jakiegokolwiek elementu w sugerowanym przez geometrię środku założenia. Przesunięcie pomnika Tadeusza Kościuszki w stronę ulicy Nowomiejskiej jest najważniejszym gestem wykonanym w koncepcji. Podaje Pan wariantowo dwie nowe lokalizacje pomnika do wyboru, czym wykazuje brak oczywistości decyzji w obydwu przypadkach i daje pozory wyboru miejsca bliżej lub jeszcze bliżej ul. Nowomiejskiej.

Koncepcja przesunięcia pomnika Kościuszki spotkała się z największym sprzeciwem łódzkich środowisk. Ja również należę do oponentów takiego rozwiązania. Pomnik nie tylko jest dominantą dla widoków z ulic Pomorskiej i Legionów. Pełni funkcję symbolu, ale także znaku przestrzennego i sygnału. Wyznacza pośredni lub bezpośredni cel podróży. Pozwala ocenić odległość i położenie. Jest elementem kształtującym sylwetę i kontur, który dla wielu miejsc obserwacji, zostałby znacznie zubożony.

Ważne są Pana deklaracje podobieństwa do placu przed bazyliką świętego Piotra w Rzymie Berniniego. W tym miejscu należy wskazać na fakt usytuowania na rzymskiej osi wszystkich ważnych elementów, czyli kościoła, placu, obelisku na placu oraz prostokątnego poszerzenia placu, czy raczej jego wydłużenia. Zauważyć też trzeba, że kolumnada w bardzo silny sposób ogranicza plac. Teren za nią jednoznacznie do placu nie należy. Pomimo postmodernistycznego charakteru proponowanego rozwiązania i bardzo silnych Pana deklaracji antymodernistycznych, zachowuje ono jedną z najbardziej charakterystycznych dla CIAM cech, czyli strefowanie ruchu.

Zwrócić należy uwagę na fakt społecznego żądania określenia i wygenerowania konkretnej funkcji placu, najlepiej silnie przyciągającej rzesze mieszkańców i turystów. Co jest życzeniem bardzo wygórowanym i nieuświadomionym świadectwem niespełnionych aspiracji. Kwestia zagadnień funkcji społecznych jest dość prosta do rozpoznania. Założenie, że podstawową funkcją placu będą okazjonalne koncerty i występy, jest dopuszczalne, jednak właśnie z powodu częstotliwości nie powinno determinować trwałego kształtu bryły. Istotna jest za to zawartość pierzei dostępna dla publiczności. Okazuje się, że czynnik komercyjny, który miałby stać się głównym źródłem ożywienia wypełnia właśnie północną połowę. Od południa pozostaje trwała użyteczność publiczna: niedostępny bank, kościół dostępny zgodnie z porządkiem mszy, muzea czynne zgodnie ze zwyczajem czy archiwum otwarte w godzinach pracy urzędu. Kolumnada, którą usytuował Pan w północnej części, powoduje obstrukcję funkcji komercyjnej, stworzenie w jej przedpolu fragmentu klasycznej ulicy dla obsługi komunikacyjnej o drugorzędnym znaczeniu w stosunku do pozostałej części.
Konsekwencją takiego postanowienia winna być przynajmniej inwersja funkcjonalna na przykład przez wprowadzenie do przestrzeni Kościoła funkcji handlowej lub usługowej w postaci na przykład butiku znanej kreatorki mody Vivienne Westwood, do przestrzeni Ratusza bardziej nobliwie prezentujących się marek „designerskich” jak Wólczanka czy Maciej Zień lub aneksja parteru Muzeum Archeologicznego dla potrzeb gastronomicznych.

W omawianym przypadku przestrzennym mamy do czynienia z problemem, często spotykanym w związku z obiektami historycznymi, kiedy istota budowli jest już właściwie uświadomiona. Ośmiokątna „praforma” jest gotowa. Poszukując dalszej metody działania możemy przyjąć tok postępowania podobnie jak czynił Louis Kahn i działać wstecz do początku. To wydaje się, ze względu na zaistniały kontekst historyczny, bardziej korzystne niż metoda Gropiusa rozpoczynania pracy od czystej kartki papieru. Mając podaną gotową konkluzję w postaci formy, można rozpocząć jej modyfikację i rozważać, co stanowi o jej tożsamości. Pozostaje już tylko narysować Plac. Odrzucamy wszystkie próby uczynienia z ośmiokątu innych form, czy to przy pomocy wzoru płyty, czy innych elementów, jak na przykład ażurowych ścian kolumnad czy drzew. W świetle powyższych rozważań być może najwłaściwsze okaże się przyjęcie metody projektowania opartej na wykorzystaniu najbardziej oczywistych, prostych środków wyrazu wzmacniających siłę oddziaływania owej „praformy”.

Przyglądając się bliżej strukturze Pana idei można ją uznać za rodzaj wielostronnej transakcji zawartej pomiędzy władzą, artystą i wieloma zaniepokojonymi grupami społecznymi. Wynikiem jest kompromis architektoniczny.

Dyskusję publiczną dotycząca przestrzeni publicznej na początku XXI wieku w Łodzi silnie determinują dwa zjawiska: partycypacja społeczna oraz związany z nią rozwój „kreatywności” społeczeństwa. Wraz z rosnącą grupą współuczestników procesu tworzenia idei, rozstrzygnięcia stają się coraz bardziej pragmatyczne i nabierają cech projektowania o charakterze zrównoważonym. Pojawiają się jednak trudności w komunikacji pomiędzy interlokutorami w sferze językowej, które związane są z niewłaściwym stosowaniem i nadużywaniem znaczeń niektórych sformułowań. Debata pełna jest terminów projektowych jak: struktura miejska, tkanka miejska, potencjał struktury, strategia, kreatywny etc. Patos podnoszą także liczne metafory stosowane przez samych urbanistów, które czasami wypaczają pierwotny sens, często zbyt sugestywnie narzucają interpretację. Przytoczyć można kilka nazw łódzkich konkursów urbanistycznych: „Zszywanie miasta”, „Piotrkowska Obiecana”, „U źródeł Piotrkowskiej” czy wyrażenie „salon miasta”, które bardzo silnie naznaczyło debatę o placu Wolności. Wydaje się, że w obrębie zrównoważonego planowania miasta w harmonii winny pozostawać wszystkie jego elementy począwszy od formułowania idei, poprzez wnikliwą analizę lub odwrotnie, aż po bezpretensjonalne rozstrzygnięcia architektoniczne.

Ostateczna wersja placu zaprezentowana przez Pana, w której Kościuszko wrócił na środek placu, jest już tylko mutacją pierwotnej idei zaczerpniętej, oczywiście tylko jako źródło inspiracji, z projektu-ikony postmodernizmu Charles’a Moore’a Piazza d’Italia - placu w centrum handlowym dla włoskich emigrantów w USA. Mutacją będącą skutkiem kompromisu pomiędzy wieloma ośrodkami wpływów. Z całej postmodernistycznej kompozycji pełnej różnych środków wyrazu: metafor, metonimii, niedopowiedzeń pozostała seria nieporozumień. Linearny rysunek posadzki służył przecież podkreśleniu miejsca po pomniku, a nie podkreśleniu kształtu placu etc. Osamotniona kolumnada dzieli plac na przestrzeń pierwszej i drugiej kategorii. Staje się elementem obcym, niczemu nie służącym, zarówno formalnie jak i funkcjonalnie. Pozostawiony kątownik podestu jest już tylko przypomnieniem, że tu naprawdę sporo mogło się dziać. Sama architektura ma charakter delikatesowy, czy nawet garmażeryjny. Stojące kiełbaski kolumn, skoro mają posiadać źródła światła, na pewno będą ciepłe. Całość jest niczym eklektyczna zupa, w której każdy może zamieszać bez specjalnej różnicy czy w prawo, czy w lewo. Dlatego również chciałbym przyłączyć się do tego obrzędu i wyrazić swój wyraźny sprzeciw dla Pana obydwu wersji
koncepcji, a zwłaszcza drugiej.


Marcin Kokoszkiewicz

LIST OTWARTY W SPRAWIE PLACU WOLNOŚCI


"100 LAT KINA W ŁOWICZU" Z NOMINACJĄ

"100 LAT KINA W ŁOWICZU" Z NOMINACJĄ
Książka 100 lat kina w Łowiczu autorstwa Macieja Malangiewicza i Jacka Rutkowskiego, wydana przez Łowicki Ośrodek Kultury, otrzymała nominację do nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w kategorii: Książka o tematyce filmowej.

Nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej są szczególnym wyróżnieniem w branży filmowej, doceniającym pracę osób i instytucji niezwiązanych z produkcją filmów. To jedyne polskie nagrody, wręczane w kilkunastu kategoriach, za znaczące osiągnięcia w upowszechnianiu i promocji polskiego kina i ułatwienie dostępu do polskiej twórczości filmowej. Nagrody PISF są przyznawane od 2008 roku.

W kategorii "Książka o tematyce filmowej" nominowane są ponadto: "Z Armatą na Wilka. Animowany blues Mariusza Wilczyńskiego", Jerzy Armata; "Wunderkamera. Kino Terry'ego Gilliama", pod red. Kuby Mikurdy, "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna", pod red. Agnieszki Wiśniewskiej.

Uroczysta gala wręczenia Nagród PISF tegorocznym laureatom odbędzie się 9 maja 2012, podczas 37. Gdynia Film Festival. Nagrody wręczane są w postaci statuetki zaprojektowanej przez Piotra Michnikowskiego. Laureaci w każdej kategorii otrzymają również nagrodę pieniężną w wysokości 15 000 zł.
 


RUSZYŁA "CZYTELNIA ARTYSTYCZNA"

RUSZA "CZYTELNIA ARTYSTYCZNA"
Galeria Imaginarium ŁDK uruchomiła wyjątkową i jedyną w Łodzi Czytelnię Artystyczną. Do korzystania ze zgromadzonych zbiorów zachęca wszystkich łodzian zainteresowanych wydawnictwami i publikacjami z zakresu sztuk wizualnych. Księgozbiór budowany jest tak, by składał się nie tylko z książek o samej sztuce, ale też z wydawnictw dotyczących wszelkich zjawisk wokół niej. Kolekcja będzie się stale powiększać i ewoluować. W zbiorach są już wydawnictwa Galerii FF, Muzeum Sztuki w Łodzi, Centrum sztuki Współczesnej w Warszawie, Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu i wielu innych instytucji. W Czytelni Artystycznej można przejrzeć archiwalne roczniki kwartalnika „Fotografia” (polskiego, niemieckiego, czeskiego i rosyjskiego) oraz unikatowe książki związane z fotografią i sztuką, katalogi wystaw oraz czasopisma artystyczne.

Korzystać z Czytelni Artystycznej można zupełnie za darmo. Czytelnia posiada dostęp do bezprzewodowego internetu (wi-fi). W trakcie lektury można uraczyć się kawą, herbatą, ciastkiem.

Czytelnia Artystyczna służy zbiorami od wtorku do soboty w godz. 14-18 (w czasie trwania wystaw w Galerii Imaginarium).


KIJ W MROWISKU - 10 LAT REYMONTA

Na początku kwietnia minęło 10 lat działania naszego serwisu. Nie będzie jednak kwiatów, tortu ani imprezy jubileuszowej. Redakcja znajduje się w sytuacji odpowiadającej kondycji łódzkich klubów piłkarskich.

Moda retro (dzisiaj zwana stylem vintage albo oldschoolem) z konieczności jest znakiem rozpoznawczym naszej strony. Niezmieniany od 10 lat panel i projekt graficzny przez 10 lat zupełnie się zestarzał. W branży informatycznej to cała epoka (nie mamy galerii zdjęć, możliwości dodawania komentarzy i wielu innych rzeczy). Od nowszych serwisów dzieli nas taka sama przepaść, jaka dzieli stadion ŁKS-u od nowych obiektów na Euro.

Ale jest też podobieństwo z drugim łódzkim klubem. Tak jak w Widzewie najlepsi zawodnicy (pracownicy) są u nas transferowani do innych klubów (działów ŁDK). Nasz zespół szumnie zwany redakcją tak naprawdę liczy w porywach półtorej osoby (w innych serwisach tego rodzaju 6-7 osób).

Wszystko to z oszczędności, czyli z braku pieniędzy. Nie kwestionując sensu tych oszczędności, muszę z przykrością stwierdzić, że coraz trudniej utrzymać nam poziom gwarantujący satysfakcję naszych czytelników.
Co będzie dalej? Jak to się mówi - czas pokaże. Być może spadniemy do drugiej ligi, być może będziemy grać juniorami (praktykantami). Nie mamy niestety szalikowców, którzy demonstrowaliby w naszej obronie.

Piotr Grobliński
redaktor naczelny


MAKE ME! 2012

MAKE ME! 2012
Konkurs make me! to jeden z fundamentów Łódź Design Festival – Międzynarodowego Festiwalu Designu w Łodzi. W ciągu 5 lat stał się jednym z najważniejszych konkursów dla młodych projektantów nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Liczba zgłoszeń rośnie z każdym rokiem. Przybywają one z najdalszych zakątków świata takich jak: Japonia, Filipiny czy Malezja.

Nagroda główna w wysokości 20 000 zł oraz wyróżnienia w postaci wyjazdów studyjnych i staży stwarzają możliwość rozwoju i doskonalenia umiejętności.

Konkurs skierowany jest do młodych twórców między 20 a 30 rokiem życia. . Każde zgłoszenie (projekty z różnych dziedzin wzornictwa, w tym mody) jest oceniane przez starannie dobrane, międzynarodowe jury, w którego skład wchodzą eksperci w dziedzinie projektowania, m.in. dyrektorzy festiwali, kuratorzy i krytycy, projektanci oraz redaktorzy branżowych magazynów. Wyróżnione projekty tworzą wystawę pokonkursową, która prezentowana jest podczas Festiwalu. Dla młodych ludzi to niezwykła szansa, aby pokazać swoje pomysły szerokiej publiczności, nawiązać kontakt z firmami i zaistnieć na rynku polskiego, a nawet międzynarodowego wzornictwa.

W tym roku pojawiło się kilka zmian w zasadach konkursu i jego formule. Po raz pierwszy udział w nim jest płatny. Ponadto nie można zgłaszać projektów w dziedzinie architektury, a zgłoszenia można przesyłać jedynie drogą elektroniczną na adres makeme@lodzdesign.com. do 30 czerwca.

Regulamin oraz formularz do pobrania znajdują się na naszej stronie internetowej www.lodzdesign.com. Opłata za udział w konkursie: 100 PLN (30 EUR, 40 USD)

zgłoszenia do 30 czerwca
 


POCIĄG DO ŁODZI

Jedni wciąż tylko mówią o kreatywności, a inni zaczęli działać. Pociąg do Łodzi to internetowy sklep z oryginalnymi pamiątkami z Łodzi.

Można w nim zamówić dowcipne piny (znaczki) z nazwami wielu łódzkich osiedli, przypinki wzorowane na starych łódzkich tabliczkach z nazwami ulic (kość słoniowa), plakaty zachęcające do powrotu do śródmieścia, kartki pocztowe z intrygującymi zdjęciami, kubki z nietypowymi nadrukami, a nawet książki.

Motto prowadzących sklep: Ubarwiamy podróż przez codzienność

Polecamy

POCIĄG DO ŁODZI


KIJ W MROWISKU - KONTROWERSYJNY LIST REKTORÓW

Rektorzy sześciu łódzkich uczelni państwowych napisali list otwarty przeciwko referendum prezydenckiemu, w oczywisty sposób łamiąc zasadę apolityczności władz szkół wyższych.

W liście podpisanym przez rektorów UŁ, Politechniki, Uniwersytetu Medycznego, PWSFTviT, ASP i Akademii Muzycznej możemy przeczytać m.in.:

Obawiamy się, że kolejne referendum i nowe przyspieszone wybory mogą mieć bardzo negatywny wpływ na funkcjonowanie i wizerunek naszego miasta.
Łódź musi być miastem stabilnym i wiarygodnym, które przyciąga inwestorów, gdzie warto tworzyć nowe miejsca pracy. Chcemy, aby Łódź wykorzystywała swój akademicki potencjał.
Oczekujemy od partii politycznych, stowarzyszeń i organizacji, zaangażowanych w sprawy Łodzi podejmowania racjonalnych i odpowiedzialnych decyzji, które zapewnią stabilny i zrównoważony rozwój naszego miasta.


To niebywałe, że osoby zaufania publicznego, autorytety dla środowiska akademickiego tak jawnie ingerują w demokratyczną procedurę odwoływania prezydenta miasta. Z racji pełnionych funkcji można to wręcz uznać za próbę nacisku. Czy młody asystent albo student odważy się teraz podpisać pod wnioskiem o odwołanie prezydent Zdanowskiej?
Rektorowi przysługuje tytuł Jego Magnificencji, tak jak biskupowi przysługuje tytuł Jego Ekscelencji. Gdyby biskupi nawoływali do odwołania pani prezydent, byłaby afera. Rektorzy nie widzą problemu. Każdy z nich zasłużył na tytuł Jej Magnificencji.
Co w zamian? Może wkład własny do kolejnej inwestycji z funduszy unijnych?

Piotr Grobliński


"MAŁE" DOTACJE

Na "Otwarty konkurs ofert na wsparcie kwotą nie większą niż 50.000 zł realizacji zadań Miasta Łodzi w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego" napłynęły 122 wnioski od organizacji pozarządowych. Aż w 42 przypadkach o odrzuceniu ofert zadecydowały błędy formalne. 51 wniosków spełniło wymogi regulaminowe, ale zdobyło zbyt małą liczbę punktów i nie otrzymało rekomendacji ekspertów. Jedynie 29 ofert uzyskało dofinansowanie, na łączną kwotę 398400 zł.
Największe wsparcie miasta otrzymają:
- Łódzkie Towarzystwo Muzyczne im. Karola Szymanowskiego - 27000 zł - na XXV Festiwal „Muzyka w Starym Klasztorze”;
- Stowarzyszenie Teatralne CHOREA - 33000 zł - na "Pieśni Świata – Wielki Chór Młodej Chorei";
- Stowarzyszenie Targowa - 22200 zł - na Łódzkie Spotkania Teatrów Amatorskich;
- Fundacja „ART. INDUSTRY” - 38000 zł - na „Trawniki Kultury 2012”;
- Stowarzyszenie „NA CO DZIEŃ I OD ŚWIĘTA” - 20000 zł - na "EUROART 2012";
- Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego - 34000 zł - na Obywatelski Uniwersytet Krytyczny 2

Pełne wyniki konkursu stronie BIP UMŁ


CZTERY KANTY - O DRZEWACH

Tym razem nasz architektoniczny felietonista Krzysztof Golec zajął się problemem rosnących na przedmieściach drzew.

Wiosna

Koniec zimowego nicnierobienia, pora się zabrać za jakieś spektakularne czyny. Imperatyw działania wokół domu wiosną jest silniejszy niewątpliwie niż jesienią, ale dobrymi chęciami jest piekło smoliście wyasfaltowane.

Ocieplenie domu, nowe pokrycie dachu, wymiana parkanu, ba – nawet umycie okien czy posprzątanie posesji ze stert śmieci to działania żmudne, wymagające logistyki i zamysłu, niewdzięczne, heraklesowe niemal, budzące od startu zniechęcenie działkowego nadczłowieka czynu spektakularnego. Na szczęście z pomocą przychodzi mu technika. Zakupiony w niedzielnym supermarkecie budowlanym sprzęt dzierży w mocnych dłoniach i – drżyjcie jabłonki, grusze, wiśnie, jarzębiny, klony, brzozy, a zwłaszcza drżyjcie osiki. Nadchodzi czas wiosennego holokaustu. Gdy ogródkowy samiec alfa poczuje zew – drżyjcie drzewa.

Tylko jabłonie czy grusze mogą mieć szczęście, gdy w imię wzmożenia plonu pozbawione zostaną 90% gałęzi. Jesienią, gdy liście już opadną, można będzie podziwiać na 10% nieoberwane klapsy. Może krukowate sobie podziobią, jak z krajów nordyckich przylecą?
Nieowocowe na miłosierdzie nie mogą liczyć, na jednej nodze daleko nie uciekną. Człowiek z wyjącą piłą w mig zaprowadzi ład i porządek. Koniec z powyginanymi niesymetrycznie gałęziami, koniec z falująca koroną, z nieujarzmionymi geometrycznie konarami, koniec z sękatym pniem. Drzewa liściaste muszą zrobić przestrzeń nowej, wspaniałej rasie: iglakom. Ich piękne, przewidywalne, symetryczne i niezmienne porami roku formy cieszą oko każdego ogrodowego estety. Nieopadające liście nie brudzą betonowej kostki, czarne nagie oślizłe konary nie straszą porządnych dzieci porządnych rodziców, nareszcie nie będą przenosić się choroby.
Miła oku monotonia tuj, jałowców i świerków będzie mogła zapanować bez przeszkód. Niewątpliwie sprzyja to ujednolicaniu przestrzeni, o chronieniu której tak się gada i gada. Przestrzeń zestandaryzowana – czyli trawnik okolony tujami z jałowcem płożącym pośrodku – toż to teraz niemal wzorzec porządnego, polskiego podwórza. Dla niepoznaki, dla fantazji w kącie albo tuż przy wejściu można zasadzić wierzbę, oczywiście pienną, metr dwadzieścia, przycinaną co roku, żeby jej się od nadmiaru gałązek nie przewróciło.
Każdy dom na takim wiecznie zielonym tle zaprezentuje się okazale, świeżo, słonecznie, zdrowo. Nic nie zasłoni światła, głupie ptactwo nie będzie rano budzić jazgotem i obsrywać, odpadnie jesienne grabienie liści oraz atawistyczny przymus zbierania owoców i robienia z nich przetworów. Gdy mechaniczne zęby przestają wirować, gospodyni jest szczęśliwa. Ostateczne rozwiązanie kwestii drzew nastąpiło. Ogródkowy wyszczerzony samiec alfa po godzinie masakry piłą mechaniczną zasłuży na najwyższe pochwały i order ze schabowego i ziemniaków. Do tego mizeria. Straszna mizeria.

Tak, Jonaszu, pamiętamy o ogrodach!

CZTERY KANTY - O DRZEWACH


KIJ W MROWISKU

Publikujemy felieton Piotra Groblińskiego o spotkaniu z ministrem Zdrojewskim.

KULTURALNY MINISTER

Byłem na spotkaniu z ministrem kultury. Było bardzo kulturalnie, pan minister naprawdę ładnie mówi po polsku, a przy tym stara się być konkretny i prezentować spójną wizję polityki kulturalnej. Choć dostrzega pewne problemy i widzi wady obowiązującego prawa (nie ma niestety siły przebicia, by je zmienić), to generalnie jest zadowolony z biegu spraw w sferze życia, za którą odpowiada.
Podstawą optymizmu ministra Zdrojewskiego jest fakt, że nakłady na kulturę rosną. I to zarówno te liczone w skali kraju, jak i w budżetach poszczególnych województw. Dowody na to są bezdyskusyjne, bo matematycznie wyliczone. Wzrost w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego nie jest może imponujący, ale generalnie także w kulturze jesteśmy zielona wyspą. Przytłoczeni lawiną liczb i elokwencją ministra, uczestnicy spotkania mogli nie zadać sobie pytania, które mnie też zaczęło nurtować dopiero po wyjściu z sali łódzkiej filharmonii: Jak rośnie, skoro nie rośnie, a nawet spada?
W łódzkich instytucjach kultury redukcje zatrudnienia i obcinanie budżetu. Imprez coraz mniej, zamiast drukowanych zaproszeń – newslettery, ogólnie nędza i zniechęcenie. Tymczasem okazuje się, że Łódź wydaje na kulturę coraz więcej, jest super, jest super, więc o co wam chodzi. Skąd tak znaczne rozmijanie się perspektywy osobistej i urzędowej?
Wszystkiemu winna ta dziwka statystyka, dla której kasa to kasa, wszystko jedno, kto płaci i za co. Wystarczy więc wliczyć do bilansu inwestycje (statystyka bardzo lubi projekty twarde) i jest cudownie. Pieniądze z Unii płyną, wkład własny zawsze się znajdzie i jedziemy. Budowa nowych sal koncertowych, muzeów, przebudowy teatrów, remonty i modernizacje. Każda władze chce po sobie zostawić pomniki swojej aktywności. A czy takim pomnikiem może być przedstawienie, wystawa lub książka? Czy do wystawy da się przykręcić tabliczkę: sfinansowano ze środków…
Będziemy zatem mieli poprzerabiane (czasem na gorsze) teatry, większe sale koncertowe, wspaniale wyposażone galerie, kolejne muzea (minister zapowiedział utworzenie w Łodzi centrum designu oraz nowego, większego muzeum filmowego) i… brak pieniędzy na działalność. Na działalność to trzeba pisać wnioski – radzą wszyscy kulturalni notable. Tyle tylko, że chętnych coraz więcej, a pieniędzy do podziału tyle samo. Trzeba więc odgadnąć intencje dobroczyńcy, dotrzeć do ekspertów, liczyć na szczęście. Możliwości jest dużo: programy ministra, programy miejskie, środki unijne, środki norweskie, aktywizacja bezrobotnych, wyrównywanie szans mniejszości…
Pomysł, by państwo organizowało infrastrukturę, a aktywność obywatelska wypełniała tak stworzone ramy treścią może wydawać się sensowny. Chcecie słuchać jazzu – załóżcie stowarzyszenie miłośników jazzu, napiszcie wniosek z programem koncertów, a potem zgłoście się do dyrektora sali koncertowej czy teatru z propozycją współpracy. To w gruncie rzeczy ukryta forma prywatyzacji – w pewnym momencie organ założycielski dojdzie po prostu do wniosku, że skoro w domu kultury są wyłącznie imprezy jakiegoś stowarzyszenia, to może prościej od razu powierzyć stowarzyszeniu prowadzenie całej działalności (pozwala na to nowa ustawa). A co w tym złego? – ktoś zapyta.
Są argumenty za, są argumenty przeciw – zupełnie jak przy prywatyzacji szpitali. Problem raczej w tym, że nikt o tym nie mówi głośno, a już na pewno przed wyborami. Wszystkiego trzeba się domyślać, czytać między wierszami na spotkaniach z ministrem.
Na spotkaniu minister z upodobaniem (nad)używał słowa „beneficjent”. Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie, że beneficjent ma prawo do poznania uzasadnienia odmowy dofinansowania. Czyli beneficjentami jesteśmy nawet wtedy, gdy dostajemy figę z makiem. Korzyścią jest sam kontakt z urzędem.

Piotr Grobliński


KIJ W MROWISKU - WSZYSTKIE LUDZIKI PREZYDENTA

21 lutego byłem na posiedzeniu Komisji Kultury Rady Miasta. Bardzo pouczające doświadczenie. Na obrady została zaproszona dyrektor Teatru Powszechnego Ewa Pilawska, gdyż radni chcieli uzyskać infromację na temat wniosków z kontroli finansowej przeprowadzonej w teatrze. Materiały z kontroli przeciekły do mediów, co przyspieszyło tryb toczenia się sprawy.

Dyrektor Pilawska, która dostała od Wydziału Kultury kilka dni na ustosunkowanie się do zarzutów postawionych przez kontrolerów (termin mija 22 lutego), musiała tłumaczyć się ze swoich decyzji finansowych i kadrowych.

Siłę jej argumentów trudno do końca ocenić, zwłaszcza że dokument z przeprowadzonej kontroli jest tajny (nawet dla radnych). Znają go tylko urzędnicy z Wydziału Kultury i z Biura Audytu UMŁ, a także dziennikarze z trzech redakcji dopuszczonych przez tajemniczego informatora do Sekretu.
Kto jest tym informatorem?

Zarówno dyrektor Wiewiórski z Wydziału Kultury, jak i wiceprezydent Agnieszka Nowak twierdzili, że nie wiedzą. Szczerze ubolewali, że taki wyciek miał miejsce, i zapewniali, że o sprawie chcieli poinformować po zakończeniu całej procedury. Czy sprawa ujrzałaby wtedy światło dzienne? Na pewno medialne echa byłyby cichsze. Stało się inaczej.

W tym miejscu warto postawić pytanie, które niestety brzmi, jak wyjęte z przemówienia pierwszego sekretarza: Kto za tym stoi? Kto maczał w tym palce (i czy były to brudne palce, czy paluszki w białych rękawiczkach?)Możliwości są z grubsza biorąc dwie: albo jakiś zapatrzony w działalność WikiLeaks szeregowy pracownik urzędu, albo ktoś ważny, kto prowadzi mało subtelną polityczną grę.

Gdyby prawdziwa była odpowiedź pierwsza, nie byłoby w sumie źle - niech władza i dyrektorzy instytucji podlegają kontroli opinii publicznej. Można oczywiście zarzucić temu łódzkiemu "Janosikowi informacji", że zamiast zamieścić dokument w sieci (albo rozrzucić kopie na Piotrkowskiej), oddał go w ręce wyselekcjonowanych redakcji. Można też mu zarzucić, że wybrał wyjątkowo zły moment na swoją akcję - kilka dni przed rozpoczęciem Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Ale z grubsza można to wszystko zrozumieć.

Obawiam się jednak, że "inni szatani byli tam czynni". Walki frakcyjne w rządzącej partii pozbawiły nas już tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, teraz uderzają rykoszetem w łódzkie teatry. Sprawiający wrażenie kontrolowanego przecieku, w dodatku w tak niefortunnym (a może właśnie fortunnym) momencie, każe podejrzewać, że ktoś albo chce wystąpić w roli skutecznego policjanta, albo ma już nowego kandydata na stanowisko dyr. Pilawskiej (co ona sama podczas "przesłuchań" sugerowała).

Naprawdę, nie bawmy się w ten sposób. Niech władza powołuje i odwołuje dyrektorów jawnie, niech nie traktuje dziennikarzy jak klawiszy instrumentu, na którym wygrywa swoje smętne melodyjki. Intrygi na tym poziomie nie będą kanwą scenariusza politycznego thrillera, nawet w filmowej Łodzi.

Co do finansów Teatru Powszechnego - mnie też pewne rzeczy bulwersują. Sprawa rocznej nagrody dla głównej księgowej w wysokości 36 000 złotych jest nie do obrony. Co prawda okazało się - według wyjaśnień dyrektor Pilawskiej - że na tę sumę złożyła się tzw. "bilansówka", czyli zwyczajowa premia dla działu księgowego, i nagroda związana z przejściem na emeryturę, a także, że "bilansówka" dla całego działu księgowości w wysokości trzech pensji była w teatrze wypłacana od lat (nawet za poprzedniego dyrektora) i wpisana do regulaminu wynagrodzeń, ale przecież nie żyjemy w Grecji. Zasadę, że akurat księgowa dostaje "trzynastkę", "czternastkę" i "piętnastkę", można było zmienić. Tych premii nie gwarantuje żadna ustawa Sejmu RP. Inna sprawa, że "bilansówki" są też wypłacane w innych instytucjach. I jeszcze jedno pytanie: Kto kontrolował budżet teatru przez te wszystkie lata? Kto go zatwierdzał i przyznawał dotacje na kolejny rok?

Każdy, kto ma choćby blade pojęcie o działalności instytucji kultury, wie, że dobry kontroler zawsze coś znajdzie w dokumentach. Obchodzenie nieżyciowych przepisów bywa często koniecznością, co może rodzić patologie. Trzeba eliminować niedociągnięcia, a nie wykorzystywać kontrole jako narzędzie polityki. I błagam - nie przeszkadzać Festiwalowi.

Piotr Grobliński


MIASTO CHCE DBAĆ O SENIORÓW

Edukacja, kultura, rekreacja, profilaktyka zdrowotna, poradnictwo i informacja to program działania Centrów Aktywnego Seniora, które zaczęły działać w pięciu łódzkich domach kultury. Centra są projektem realizowanym przez Urząd Miasta w ramach programu Aktywizacja 60+. Powstały przy Ośrodku Kultury "Górna", Bałuckim Ośrodku Kultury, Ośrodku Kultury "Karolew", Domu Kultury "502" i Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych.

Domy kultury od lat proponowały zajęcia dla ludzi starszych. Zmiana polega głównie na przyznaniu im dotacji celowej, co pozwoli rozwinąć ofertę i zmniejszyć opłaty za udział w zajęciach. Nowa nazwa wiąże się też z ideą stworzenia miejsc, w których seniorzy będą mogli nie tylko spędzać czas, ale i podnosić swoje kwalifikacje i uzyskiwać potrzebne im informacje. Takie osiedlowe "jedno okienko" dla ludzi po 60. Tyle tylko, że według nowych koncepcji rządu (tej samej partii co władze Łodzi) będziemy pracować do 67. roku życia.

Co proponują poszczególne ośrodki?

Bałucki Ośrodek Kultury (42-651-50-30)

Kurs komputerowy, tańce "liniowe", czyli takie, w których tańczący ustawieni są w linii, warsztaty z papieroplastyki, malarstwa na szkle i ceramiki, lektoraty językowe, spotkania z literaturą, akademia prawa, kurs nordic walking, Klub Seniora "Przy kominku", wykłady z historii sztuki.

Ośrodek Kultury "Górna" (42-684-66-47)

Spotkania z ciekawymi ludźmi, zajęcia ruchowe i taneczne, warsztaty komputerowe, program "Wiedza dla seniora", warsztaty z rękodzieła, warsztaty psychologiczne, koncerty, akcja "Seniorzy czytają dzieciom".

Ośrodek Kultury Karolew (42 687 02 07)

Spotkania z lekarzami, muzykoterapia, wieczorki taneczne, spotkania z aktorami, klubowe herbatki, biesiady z piosenką, wycieczki po Łodzi, spotkania z cyklu "Ocalić od zapomnienia", zajęcia plastyczne.

Dom Kultury "502" (42 673 35 99)

Teatr kierowany przez Marcela Szytenhelma, taniec towarzyski, samoobrona, gimnastyka, warsztaty plastyczne, prelekcje.

Akademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych (42 633 26 41)

Uniwersytet III Wieku, warsztaty ceramiczne, pilates, koncerty, spektakle teatralne.

MIASTO CHCE DBAĆ O SENIORÓW


CZTERY KANTY - ULUBIONY BUDYNEK

Kolejny feleton architektoniczny Krzysztofa Golca.

O ulubionym łódzkim budynku

Z czego się składa miasto? Z ulic, chodników, mostów, torów, kanałów, przystanków, kiosków, oficyn, domków, komórek, wiat, pawilonów, kamienic, bloków, apartamentowców, willi, pałaców, teatrów, pomników, latarni, drzew, trawników, reklam wielkoformatowych i kilku ładnych budynków.
O ile większość wymienionych elementów miasta łatwo wskazać, ostatni może sprawić trudność. Są ludzie, dla których ładne jest tylko to, co lśniące i nowiutkie, wszystko, co starsze, określają jako zaszczaną ruderę godną jedynie wyburzenia. Na przeciwnym biegunie można usytuować tych, co widzą piękno w każdej starej ruderze, walcząc o jej zachowanie w możliwie pierwotnej formie. Bardziej wyrobieni posługują się określeniem „estetyczne” - dla nich ładne to świeżo pomalowane i wysprzątane. Łatwo znaleźć dla nich biegun przeciwny – zarośniętych ekologów dostrzegających każdą trawkę spomiędzy płyt chodnika i ciekawy gatunek pleśni na ścianie.
Co innego dostrzeże pewny siebie biznesmen burzymurek, co innego zacietrzewiony społecznik, co innego mieszkaniec kamienicy z zamarzającą wodą i grzybem za szafką w kuchni. Inne kryteria będzie miał zakochany młodzieniec, inne żyjąca wspomnieniami staruszka, inne przedszkolak z ADHD.
Zaiste, kryteria piękna w ich oczach są nienaukowo względne, dostrzegają często tylko to, co ich boli, o czym marzą lub czego sąsiadowi zazdroszczą. Dlatego tak trudno powiedzieć, co zwyciężyłoby w plebiscycie na najładniejszy łódzki budynek: kaplica Scheilblera, pałac Akademii Muzycznej, Teatr Wielki, biurowiec Opus Film, gmach Akademii Sztuk Pięknych, apartamentowiec Solaris, a może willa Kindermana?

Może by więc ułatwić zabawę i sformułować łatwiejsze kryteria: jaki jest ULUBIONY obiekt architektoniczny naszego miasta? Można porozmawiać o tym z mężem przy obiedzie, z dziećmi w drodze do szkoły, w czasie odwiedzin u dziadka, na przystanku z przygodnym podróżnym, w kolejce, dzwoniąc do przyjaciela, w komentarzu na Facebooku, na kawie biurowej z kolegami, szeptem w czasie nudnego wykładu, głośno w czasie dyskusji w Radzie Miejskiej... Ciekawe, jakie byłyby kandydatury, ale istotniejsze jest samo rozpoczęcie rozmowy o budynkach, rozmowy o architekturze, jej przeznaczeniu, funkcjonalności, wpisywaniu się obiektów w urbanistyczny i kulturowy kontekst.

Za mało mówi się o architekturze, a to nie jest trudne. Język architektoniczny wbrew pozorom jest cienką warstwą na żywym powszechnym języku polskim i wystarczy zrozumieć kilka kluczowych pojęć, by móc już uczestniczyć w dyskusji z fachowcami. Pierzeja to nic innego jak ściana ulicy stworzona przez fasady budynków, fasady to ściany frontowe, ryzalit jest wystającą partią fasady na jednej lub kilku kondygnacjach, kondygnacja to piwnica, parter lub piętro, dominanty, o ile nie są pomnikami, posiadają wiele kondygnacji, dominanta to wyróżniający się wielkością obiekt w skali otoczenia, otoczenie urbanistyczne organizowane jest liniami rozgraniczającymi, a linia rozgraniczająca to umowna granica miedzy terenami o różnym przeznaczeniu: gdy oddziela posesję od ulicy to przybiera trywialną postać płotu. I już, cała filozofia.
Zamiast naiwnie powiedzieć, że wyróżniający się spośród okolicznych domów Teatr Wielki jest bardzo duży i dlatego wystaje zza pogiętej fontanny, przytłaczając ją swoimi gabarytami, wystarczy rzec, że północna pierzeja placu pełni funkcję nadrzędnej dominanty w stosunku do organicznych form małej architektury i pozostałych pierzei placu w skali wnętrza urbanistycznego.
Proste, prawda? Przystawiając architektoniczny aparat pojęciowy do kandydatów na ulubiony budynek można zauważyć, że jeden ma ładny, historyzujący ryzalit, drugi umiejętnie wkomponowuje się nowoczesną formą w historyczną pierzeję, trzeci zaś jest charakterystyczna łódzką dominantą, bez której łodzianin nie wyobraża sobie miasta.

No to w końcu jaki jest ulubiony budynek? Rozmowa o tym może być początkiem edukacji architektonicznej.

CZTERY KANTY - ULUBIONY BUDYNEK


KIJ W MROWISKU - KTO JEST SENIOREM?

Zmasowany atak instytucji kultury na osoby dojrzałe. Urząd Marszałkowski organizuje kampanię informacyjną, miasto uruchamia Dzielnicowe Centra Aktywnego Seniora - wszystko w ramach Europejskiego Roku Aktywności Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej.

Uniwersytety trzeciego wieku rosną jak grzyby po deszczu, w domach kultury pojawiają się programy i projekty dla osób 50+, a z drugiej strony partia rządząca przesuwa moment przejścia na emeryturę. Tak więc seniorami będziemy od 50 roku życia i - już jako seniorzy - będziemy pracować, aż osiągniemy lat 67. Może się więc zdarzyć, że za kilka lat zajęcia w centrach aktywności będą dla pięćdziesięciolatków organizować dziarscy instruktorzy o 20 lat starsi od swoich podopiecznych. Będa ich uczyć korzystać z komputera i kleić choinkowe łańcuchy.

Czym bowiem jest kultura dostosowana do potrzeb seniora? Czy książki, filmy i przedstawienia, które starsze osoby mogą przecież czytać lub oglądać, wymagają jakiejś adaptacji? Czy chodzi o filmy z większymi napisami i cichsze (albo głośniejsze) koncerty?

W dodatku w tych wszystkich programach słowa senior używa się w dziwnym znaczeniu. Według słownika senior to najstarszy członek rodziny albo innej grupy, najstarszy syn króla (dzielnica senioralna) albo sportowiec po ukończeniu wieku juniora. Natomiast ostatnio senior to jakieś eufemistyczne określenie osoby starszej, której ze względów politycznej poprawności nie wypada tak określać.

Wszystkich, których przeraziła wizja street workerów zaczepiających staruszków na osiedlowych ławeczkach i zmuszających ich do ćwiczeń na siłowni albo dyskusji w politycznych świetlicach, mogę uspokoić. Europejski Rok Aktywności Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej szybko minie i można będzie wrócić do przesiadywania pod blokiem, uprawiania ogródka czy kółka różańcowego. Zacznie się Rok Uchodźcy albo Rok Mniejszości Seksualnych i martwić będzie się musiał kto inny. Ja osobiście czekam, aż Rada Unii Europejskiej ogłosi Europejski Rok Białych Heteroseksualnych Mężczyzn w Sile Wieku. Znając swego pecha, będę już wtedy seniorem.

Piotr Grobliński


DZIŚ WŁADZA JEST PO SŁUSZNEJ STRONIE

...stwierdził półżartem Krzysztof Skiba na styczniowej konferencji prasowej poświęconej utworzeniu Centrum Happeningu w Łodzi, zapytany o przyczyny bratania się z władzą liderów Pomarańczowej Alternatywy (na zdjęciu obok wiceprezydent Agnieszki Nowak). Opiekunem tworzonego w Łodzi przy wsparciu Narodowego Centrum Kultury muzeum został Major, czyli Waldemar Frydrych. Miasto miało pomóc w znalezieniu lokalu, w którym 1 kwietnia miała zostać otwarta pierwsza wystawa.
I choć miasto znalazło lokal przy Piotrkowskiej (kosztem Naszej Galerii), do dziś (4 kwietnia) w sprawie centrum nic się nie dzieje.

Celem tworzącego się centrum miało być gromadzenie i prezentacja materiałów na temat historii happeningu (nie tylko tego politycznego), a także działalność wydawnicza, edukacyjna, prowadzenie warsztatów, organizowanie happeningów znanych twórców z całego swiata. Zaprosimy takich gości, że Palikot to przy nich mały krasnoludek - mówił Skiba.

Co było potem? 13 marca Komisja Kultury Rady Miejskiej stosunkiem głosów 5 do 4 przyznała Fundacji Pomarańczowa Alternatywa w trybie bezprzetargowym lokal (220 m kwadratowych) przy Piotrkowskiej 17. Rywalem w konkursie było Stowarzyszenie "Nasza Galeria", grupujące twórców niepełnosprawnych. Co ciekawe: Nasza Galeria zadeklarowała posiadanie środków na prowadzenie działalności kulturalnej w wysokości 300 000 złotych, a Fydrych i spółka tylko 100 000.

Jaki jest stan na dziś? W pustym lokalu nic się nie dzieje. Nasza Galeria kolejną wystawę otwiera 12 kwietnia w budynku Focus przy al. Armii Ludowej w Warszawie (dzięki współpracy z Deutshce Bank Polska). Pomarańczowa Alternatywa wytacza kolejne procesy Wrocławiowi o naruszenie praw autorskich do wizerunku krasnala. Referendum w Łodzi nie będzie.

Zdjęcie z cyklu: Gdzie ma pani czapkę?


LOGO SROGO OCENIONE

Nowe logo Łodzi wzbudza kontrowersje. Mnie projekt Justyny Żychalskiej raczej się nie podoba. O dziwo odmiennego zdania było jury konkursu i łodzianie muszą się powoli przyzwyczajać do swojego znaczka. Nie ośmieliłbym się podważać decyzji znamienitego grona ekspertów (w jury byli m.in. prof. Sławomir Iwański i prof. Mariusz Łukawski) - zapewne wybrali najlepszą ze zgłoszonych propozycji. Co wcale nie oznacza, że wybrali propozycję dobrą.

1. Podstawowym zarzutem, podnoszonym w dziesiątkach internetowych komentarzy, jest nieczytelność znaku. Zarówno autorka, jak i jurorzy pochodzą z Łodzi, znają - z racji wykształcenia - alfabet Strzemińskiego, który stanowił inspirację dla twórczyni znaku. Ale logo ma się przecież pojawiać na plakatach, materiałach promocyjnych czy nawet na koszulkach sportowców. Czy w innych miastach ktoś to w ogóle odczyta?

2. Częścią logotypu jest hasło Łódź kreuje, przy czym słowo kreuje jest dopisane małymi literkami pod Ź. Komisja i pani prezydent zapewne oglądali logo w dużym formacie, ale na plakatach, gdy zajmie ono miejsce pośród kilkunastu innych, "kreuje" stanie się czarnym maczkiem. Księga znaku pozwala zmniejszać projekt do wysokości 25 mm (przy mniejszych wielkościach należy stosować znak uproszczony - bez słowa kreuje). Na większości plakatów, powiedzmy formatu A3, a nawet A2 - potrzebne są mniejsze znaki. Łódź nie będzie więc kreować.

3. Logo Łodzi będzie często występować obok logo województwa, które je w oczywisty sposób zdominuje. Kobro po raz kolejny wygra ze Strzemińskim.

4. Czas już chyba dać spokój Strzemińskiemu. Czy wszystko, co wiąże się z plastyką, musi w tym mieście nawiązywać do Strzemińskiego. Idea awangardy polegała na tworzeniu czegoś nowego - prawdziwe nawiązanie do Strzemińskiego polegałoby na przekroczeniu jego pomysłów. Tymczasem mamy hasło Łódź kreuje i logo, które temu hasłu zaprzecza - Łódź nie kreuje, tylko powiela. Można oczywiście mówić o twórczym rozwinięciu pomysłów, o dialogu z tradycją, ale to wszystko już było. I to całkiem niedawno! Mirosław Bałka alfabetem Strzemińskiego napisał muzeum sztuki ms2 na nowej siedzibie tegoż.

5. I wreszcie drobiazg - logo do pobrania na stronie Urzędu Miasta nie ma marginesu. Aby wyznaczyć pole ochronne znaku trzeba sięgnąć do tzw. księgi znaku. Jest w niej pokazane (rozdział 1.4.B), że margines z każdej strony ma mieć wielkość litery o. Tymczasem nawet w tej samej księdze w rozdziale 3.3 widzimy dużo mniejsze marginesy. Gdy znak zaczną stosować graficy kilkudziesięciu instytucji, margines za każdym razem będzie inny albo logo rozpłynie się w białym tle.

A przecież wystarczyło trochę przerobić całkiem udane logo Łodzi Europejskiej Stolicy Kultury, które było chyba najlepszym elementem naszych starań o tytuł.

Piotr Grobliński

LOGO SROGO OCENIONE


KONKURS NA REPORTAŻ

V edycja Konkursu im. Julka Cyperlinga "Świat w zbliżeniu. Ukryte w szufladzie" na Najlepszy Reportaż w Roku Akademickim 2011/2012 organizowanego przez Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Łodzi.

Celem konkursu jest promowanie i prezentowanie dziennikarskiej twórczości studentów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych, którzy poprzez swoją aktywność reporterską opisują i dokumentują "świat w zbliżeniu", który został nie tylko odkryty przez autora, ale również w formie reportażu utrwalony na dowolnym nośniku medialnym. Tematyka konkursu jest dowolna, choć musi korespondować z metaforycznym tytułem konkursu "Świat w zbliżeniu. Ukryte w szufladzie".

Konkurs jest otwarty dla wszystkich studentów oraz młodzieży ponadgimnazjalnej. W konkursie mogą wziąć udział zespoły wieloosobowe.

Prace konkursowe oceniane będą w czterech kategoriach:
– reportaż literacki (pisany)
– reportaż fotograficzny
– reportaż filmowy
– reportaż radiowy

W konkursie przyznawane będą nagrody i wyróżnienia:
– nagroda główna i tytuł Najlepszego Reportażu w Roku Akademickim 2010/2011 przyznawana przez Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Łodzi oraz wyróżnienia (ogólna pula nagród finansowych to 5000 zł)
– nagroda specjalna (dwuosobowy karnet na imprezy organizowane przez Toya Studios w Klubie Wytwórnia w sezonie artystycznym 2012/ 2013) ufundowana przez TOYA Studios Sp. z o. o. za pracę, która nawiązuje do hasła: muzyka i nadzieja
– wyróżnienia w postaci Dyplomów Honorowych
– nagrody specjalne przyznawane przez Fundatorów

Nieprzekraczalny termin nadsyłania prac to 20 maja 2012 roku (decyduje data stempla pocztowego). Prace konkursowe należy wysłać na adres: Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Łodzi, 90-542 Łódź, ul. Żeromskiego 115, z dopiskiem "Świat w zbliżeniu. Ukryte w szufladzie".

Wyniki konkursu ogłoszone będą w czerwcu 2012 roku podczas uroczystej Gali w siedzibie organizatora oraz w serwisie internetowym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi.

Więcej informacji, formularz zgłoszeniowy.

do 20 maja 2012

KONKURS NA REPORTAŻ


FILMY Z KLASĄ

FILMY Z KLASĄ
Ośrodek Filmowy Łódzkiego Domu Kultury zaprasza uczniów i nauczycieli szkół na zajęcia z zakresu edukacji filmowej. Celem Ośrodka jest pomoc w realizacji programu szkolnego, jego poszerzaniu, zaprezentowaniu w atrakcyjnej formie zasobów filmowych, w tym również zasobów archiwalnych Filmoteki Polskiej i Muzeum Kinematografii. Oprócz projekcji filmów fabularnych i dokumentalnych, Ośrodek proponuje wiele atrakcyjnych imprez towarzyszących, takich jak: konkursy, spotkania z twórcami filmów, wystawy.
Zajęcia odbywać się będą w godzinach wcześniej uzgodnionych w Kinie Dużym (250 miejsc) i Kinie Kameralnym (70 miejsc).
Sale są klimatyzowane, wyposażone w najnowszą aparaturę nagłaśniającą oraz szatnię.
Bliższe informacje:
Ośrodek Filmowy Łódzkiego Domu Kultury, ul. Traugutta 18, tel. 0426339800 w.260, 214
 


KURS DLA WOKALISTÓW

Ośrodek Muzyczny ŁDK zaprasza na kurs dla wokalistów amatorów. W programie: praca nad emisją głosu, przygotowanie utworów estradowych oraz ich interpretacja.

Wszelkie informacje pod numerem telefonu: 633-98-00 w. 218

Łódzki Dom Kultury, ul. Traugutta 18


MALARSTWO DLA MŁODZIEŻY

Ośrodek Usług Kulturalnych ŁDK przyjmuje zapisy do pracowni malarstwa i rysunku. Oferta skierowana jest do uzdolnionej plastycznie młodzieży od 14 lat.

Informacje:

Ośrodek Usług Kulturalnych ŁDK,
ul. Traugutta 18, pok. 112, tel. 633-98-00 w. 204


17 V 2012
Strona wydawnictwa "Kalejdoskop" - numer styczniowy
Strona główna
Redakcja

  Łódzki Dom 
  Kultury 

  Bałucki Ośrodek 
  Kultury 

  Centrum Kultury 
  Młodych 

  Poleski Ośrodek 
  Sztuki 

  Ośrodek Kultury 
  "Karolew" 

  Manhattan 

  Widzewskie 
  Domy Kultury 

  Młodzieżowe 
  Centrum Kultury 
  w Skierniewicach 

  Śródmiejskie 
  Forum Kultury 

  Ośrodek Kultury 
  "Górna" 

  Klub Nauczyciela

  Akademicki
  Ośrodek
  Inicjatyw
  Artystcznych

  Łowicki
  Ośrodek Kultury

  Kutnowski
  Dom Kultury
Strona główna / Informator kulturalny / Ośrodki kultury / Teatr / Muzea
Galerie / Koncerty / Media / Film / Literatura / ŁDK / O nas
do góry