Informator kulturalny - co? gdzie? kiedy?
Strona główna serwisu www.reymont.pl
Ośrodki kultury - wydarzenia, imprezy
Galerie, wernisaże, wystawy Koncerty, recitale Literatura - nowości wydawnicze
Teatry - premiery, przedstawienia Zapowiedzi, premiery, recenzje Media Muzea
Strona Łódzkiego Domu Kultury: www.ldk.lodz.pl
Informator Ośrodki kultury Teatr Muzea Galerie Koncerty Media Film Literatura


Wpisz szukaną frazę:



       


Stronę prowadzi:
Kamil Wasiak


MARSZ W OBRONIE WOLNYCH MEDIÓW

10 marca o 16.30 ruszył z pasażu Schillera marsz w obronie wolności słowa. Zorganizowana przez Solidarnych 2010 manifestacja zgromadziła (według różnych szacunków) 2-3 tysiące uczestników (pod koniec manifestacji więcej niż na początku, według niektórych szacunków nawet 4 tysiące). Głównym, aczkolwiek nie jedynym hasłem protestujących był sprzeciw wobec nieprzyznania telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Sprzeciwiano się też ograniczaniu dostępu środowisk prawicowych do mediów i manipulacom w przekazywaniu informacji.

Oprócz Solidarnych 2010 w proteście wzięło udział kilkanaście organizacji: Kluby Gazety Polskiej, Koła Przyjaciół Radia Maryja, Prawo i Sprawiedliwość, Komitet Więźniów Politycznych i Internowanych Regionu Łódzkiego, Ruch Odbudowy Polski, Obywatelska Komisja Etyki Mediów, Katolickie Stowarzyszenia Dziennikarzy, Młodzież Wszechpolska, Obóz Narodowo- Radykalny, "Solidarność" Rolników Indywidualnych, Polskiego Towarzystwo Ziemiańskie im. Sł. Bożej Wandy Malczewskiej, Solidarna Polska, Unia Polityki Realnej, Studenci Dla Rzeczypospoliej.
Udział tej ostatniej organizacji, a także udział kibiców dowodzą, że nie była to wyłącznie "moherowa" akcja.

Uczestnicy protestu przeszli na plac Wolności, po drodze zatrzymując się przed biurami poselskimi posłów PO, a także na Piotrkowskiej na wysokości DH "Magda", gdzie przedstawiciele wyżej wymienionych organizacji wygłosili przemówienia. O 18.00 w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego odprawiono mszę za ofiary katastrofy smoleńskiej.

fot. Jacek Gogacz


RODOWICZ Z KOŁYSKĄ

Oratorium Dance Project teatru Chorea jako wydarzenie roku 2011 i Andrzej Wendland, twórca Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Indywidualności Muzycznych im. Aleksandra Tansmana, zostali laureatami plebiscytu Energia Kultury, organizowanego przez łódzką "Gazetę Wyborczą" i TV "Toya". Nagrody (kołyski Newtona z dodatkowymi złotymi kulkami) z rąk redaktor naczelnych obu mediów odebrali w klubie "Wytwórnia" Tomasz Rodowicz i Andrzej Wendland, dyplomy - 12 nominowanych.

Uroczystość odbyła się 20 stycznia w wypełnionej po brzegi hali "Wytwórni". Trzecia edycja plebiscytu była chyba najbardziej udana - gdy Remigiusz Mielczarek (prowadzący galę razem z Marzeną Bomanowską) ogłosił zwycięzcę, publiczność zareagowała okrzykami entuzjazmu. Bo choć wielu chciało, by projekt Tomasza Rodowicza i spółki zwyciężył, nikt nie dawał mu większych szans w pojedynku z Rogerem Watersem czy Sade. A jednak...
Wzruszony Rodowicz podkreślał, że jest w Łodzi z wyboru. Jest to dziwne miasto, strasznie poplątane i pomieszane, ale ludzie tu inaczej rozmawiają, są bezinteresownie zaangażowani w sztukę, twórcy sobie pomagają, a nie rywalizują. Zadeklarował,że zostaje w Łodzi...

Dowiedzieliśmy się, że również w tym roku będzie realizował projekt z młodzieżą z różnych środowisk (we współpracy z Centrum Dialogu).

RODOWICZ Z KOŁYSKĄ


RYTM OBECNOŚCI

Drukujemy esej wybitnego polskiego kompozytora współczesnego, a jednocześnie autora trzech powieści - Aleksandra Kościowa.
Zamówienie tekstu było możliwe dzięki sponsorowi - Stacji Nowa Gdynia.


RYTM OBECNOŚCI

Wystarczy wdech i wydech. Tak się zaczęło. Pierwsza fraza, jeszcze bez melodii, asemantyczna i bez kontekstu, a już pełna napięcia. Potem wystarczyło cokolwiek – byle dało się postrzegać jako więcej niż jednoelementowe. Na przykład – pytanie i odpowiedź; doświadczenie braku i doświadczenie obecności; na przykład – spotkanie. To już kontekst; w jego wymiarze można na takim pierwotnym rytmie zbudować pierwszą opowieść.

Rytm w spotkaniu dwóch osób napędza podstawowy współczynnik człowieczeństwa: uznanie wzajemności. Pozwala odrzucić pierwotny egoizm, czy egotyzm: punkt, z którego świadomość widzi tylko swoje "ja". W spotkaniu – gdzie nie sposób nie uwzględnić czegoś najbardziej obcego (innego "ja"), skąd widać "ja" sąsiednie – można zadać pytanie i oczekiwać odpowiedzi, można ten rytm odwrócić i oczekując pytania, chcieć odpowiedzią je domknąć. Rodzi to jedną z kluczowych par doświadczeń człowieka: doświadczenie czasu jako cykliczności, oraz doświadczenie wzajemności (niezbędnej, jeżeli przyjdzie budować jakieś socium, jakąś postać bycia wyższą niż zasklepioną w dziecięcym odgrodzeniu się "ja" od świata): napięcie. To wzór na opowieść w formie najpierwotniejszej: Napięcie postrzegane przez Czas = Opowieść, której narracją może być muzyka, rozmowa, spotkanie, wreszcie dowolna wzajemność: wymiana starań.

Historia muzyki wymienia rytm jako pierwsze, najpierwotniejsze zjawisko muzyczne. Nie trzeba nawet "muzykować", by móc go doświadczać. Życie (byt jednostki): wdech – wydech; spotkanie (byt społeczeństwa): ja sam – ja z kimś, dalej groźne napięcie wynikające z ewentualności braku: wstrzymanie oddechu; brak drugiej osoby. Z tego punktu widzenia wszelkie przeobrażenia tej podstawowej jednostki rytmicznej (atomu frazy) staną się, jako źródło napięcia, początkiem każdej fabuły: to krew i mięśnie kontrolowanej opowieści – zjawiska, którego uświadomienie-sobie odróżnia człowieka od reszty wszechświata. Odtąd, skoro osiągnięto taki punkt świadomości, widać rytm wszędzie: wystarczy dowolne cykliczne działanie, bicie serca, ruch słońca, krzyk pierwszej mowy. Rytm faluje, podnosi się i opada, w samych korzeniach bycia.

Dalej prehistoria muzyki, rozumiana jako opowieść o kulturze, rodzi taniec: rytm widzialny i wyczuwalny. Arsis-thesis – wznoszenie i opadanie: napięcie sprzeciwu wobec grawitacji – ulga powrotu do jej zaborczego prawa-konieczności. Jak unosi się stopa w marszu, jak podnosi się pierś w oddechu, jak oddycha świat wokół pierwszych twórców, pierwszych narratorów, tak podnosi się i opada fraza, otwarta w napięciu i zamknięta ulgą. Rozłożona w sakralizowanym czasie sekwencja takich aktów mocy pozwala pojawić się formie. Na początku w jej podstawowym sensie: czegoś nie było, lecz wskutek pobudzenia woli – jest. Wyróżnia to nie tylko człowieka jako gatunek: wyróżnia to również twórcę jako kapłana, uczestników zaś jako wiernych. Od świata swobodnie i chaotycznie krążących potencjalnych sensów odgradza nas teraz sfera sacrum.

Jest więc rytm mikro – wniosek z obserwacji oddechu, oddech w konstrukcji słowa jako narzędzia języka, oraz rytm makro – sekwencje napięć, aktami woli wywołanych ze stanów asemantycznej równowagi. To dlatego oceaniczna pustka samotności absolutnej jest człowiekowi odebrana: w pełnym znaczeniu być, to być względem kogoś, lub przynajmniej czegoś – kogoś lub czegoś spoza granic siebie. Narażenie na niemożność spotkania poza swym "ja" rodzi w człowieku cierpienie niedomknięcia. Spotykamy się – uwspólniamy swe bytowe terytoria – żeby wiedzieć, że istniejemy. Tajemnicą rytmu pozostaje fakt, że w spotkaniu nie znika: każdy współczynnik jest sam w sobie potencjałem napięcia tak samo jak rozluźnienia, spotykamy się więc tak, jak spotykają się elementy frazy: w pytaniach-odpowiedziach, w sinusoidach zgody-niezgody, w antynomiach doświadczenia i wiary. Podskórny rytm tych obecności napędza machinę świadomego istnienia. Może to dlatego ostatecznie nieosiągalne na naszych warunkach, w kosmosie naszego postrzegania i zdolności decydowania, okazują się wymarzone stany idealne, stany constans: ostatecznie nie ma całkowitej wolności, nie ma całkowitej zgody i poczucia całkowitej pełni. Bez tego rytmu napięć, walki i odpoczynku, buntu i uległości, przyzwolenia i odrzucenia, świadomość "ja" utkwiłaby w nieludzkiej próżni, bez tarcia, bez napędu, bez kierunku – bez sensu.

Świadomość rytmu, wpisane w człowieczeństwo poczucie rytmiczności naszego "ontosu", stwarza swoisty głód formy. Rośnie on w miarę trwania dzieła, gdy z każdą przeżytą w dziele chwilą, z każdą pokonaną miarą komunikatu buduje się w nas przekonanie, że spotkanie, w którym uczestniczymy, nie powinno być jałowe, że coś ze sobą niesie – coś, co może się wyjaśnić za chwilę; nie, jeszcze nie teraz; zaraz; może dopiero na samym końcu. To „napięcie oczekiwania” ma swe źródło w przeżyciu rytmu, który nieubłaganie odmierza czas przeżycia, archiwizując w pamięci poprzednie i obiecując następne. Kto już jest w dziele – nie uwolni się od tego oczekiwania, skazany zawsze wyłącznie na głodowe racje wiecznie zbyt krótkiego indywidualnego „teraz”. Rozwijany przed zmysłami komunikat nigdy nie karmi ich do syta; całość jest niedostępna, lecz to właśnie, paradoksalnie, staje się warunkiem realizacji dzieła.

Nie sposób żadnej rzeczy, zjawiska, doświadczać w ich pełni, więc tworzymy chłonnej świadomości obrazy z wycinków – ich wielkość, nasycenie treścią i rozumieniem zależy od operatywności zmysłów, od ich głębi wejrzenia. Dzięki temu porcjowaniu świata świadomość każdego postrzegającego układa obraz tego samego z jednostek nieznacznie zróżnicowanych (punkt widzenia), uzyskując na dnie oka swej świadomości obrazy ostatecznie nietożsame z obrazami innych. Różnica sposobów nasycania sensem stworzonej w ten sposób imitacji całości to paliwo spotkania. Nie ma szans spotkać samego siebie – jak nie ma szans, by pogodzić obiektywny czas (w znaczeniu strumienia przemian) z bezruchem "ego". Takie rzeczy są poza człowiekiem.

Człowiek sam w sobie byłby więc częścią nieznanej, bezimiennej jeszcze frazy. Domyka go i nazywa – spotkanie. Ono nadaje mu formę poprzez rytm wzajemności; bo forma jest układem napięć zachodzących względem siebie. Jak w muzyce choćby klasyczna gra dwóch tematów allegra sonatowego, zainicjowana wzajemną prezentacją (spotkanie w „ekspozycji”), prowadzona ze zmiennym losem (interakcja/dialog „przetworzenia”) i rozwiązana w fazie wniosków z tej ich przygody (rekapitulacja „repryzy”), czy wręcz jedna z prostszych form – [ABA (lub ABA1) + coda] – gdzie wzbudzona (A) do istnienia forma zatacza koło, odchodzi ku fazie przeobrażeń (B), niosąc niepokój zmian, by powrócić do materiału wyjściowego (A1), lecz dopełnionego zdolnością konkluzji, zamknięcia (coda).

Ale to nie koniec tajemnic rytmu. Aby bowiem mógł stworzyć w czasie przestrzeń, na której postrzeganie ujednolici się w stopniu umożliwiającym spotkanie (na przykład spotkanie się we wspólnym doświadczaniu, niezbędne dla utworzenia podstawowej wspólnoty) – potrzeba kolejnej szczególnej jego cechy, przeczuwanej już na poziomie frazy: musi być rozpoznawalnie powtarzalny; musi zawierać w sobie przeczucie powrotu; z encontre – rencontre. Aby było to możliwe potrzebny jest kolejny element, którego zdolność czyni człowieka tak szczególnym bytem: rygor. Rytm, skoro się wraz z pierwszym uderzeniem pojawi – zaburza dotychczasowy stan, pozbawiony celów chaos nienazwanych elementów przekształcając w utrzymywany staraniem porządek: porządek czasu, muzyki, opowieści – każdą wzajemność elementów tą dbałością uszlachetnionych. Organizuje odtąd tak środowisko, jak i odnajdującą się w nim osobę, a odbywa się to kosztem zasady utrzymania wkładu energii, co jest już aktem woli: wymaga trudu, narzuconego tak pierwotnemu chaosowi, jak i samemu człowiekowi.

Porządek, o ile nie dotyczy spraw uniwersalnych, przez to – niezależnych od człowieka, lecz danych mu bez pytania – wymaga właśnie starania (starania o powołanie go do istnienia, potem starania utrzymania go w ciągłości), które jest jego paliwem. Wobec tak narażonego na zmienność środowiska, jakie swymi potrzebami wytwarza wokół siebie ludzkie "ja", porządek jawi się jako akt woli, a zatem trud: bez wkładu energii – nie do uzyskania. Zachowanie rytmu to efekt sprzeciwienia się sobie samemu: grawitacja otoczenia ściąga bowiem wolę ku powierzchni constans, ku stanowi stagnacji, wytraca jej pęd, pęta przyśpieszenie. Losowe bodźce pobudzają ją w kierunkach z definicji niekoniecznie zgodnych z potrzebami, potrzeba zaś ma zawsze jeden cel: constans komfortu. Zachowanie rytmu to gotowość na rezygnację z tego (iluzorycznego zresztą) komfortu zjawisk stałych, akt sprzeciwu – a zatem w miejsce status pojawia się gotowość na processus: podjęcie ryzyka zmienności oraz trudu kontrolowania jej. Zachowanie rytmu, jako wyrazu podstawowego rygoru, to dowód na dojrzałość. Aby poruszyć jedną frazę – potrzeba tylko być. Aby odnieść do niej następną w tym samym rytmie – trzeba już chcieć. Aby zaś zbudować na tych dwóch wzór układu – wymagana jest inwestycja energii, a więc ryzyko potencjalnej straty. Nie stworzy niczego, nie wyrwie się z pola grawitacji stanu ktoś niegotów na takie ryzyko.

Strata. Czy w świecie tak ściśle określonym ekonomią zachowania energii jest szansa na jej wyrównanie? – szansa na wynagrodzenie zainwestowanej w Rytm energii? Wydaje się, że w świecie przyczyny i skutku, w warunkach po ujęciu wycinka chaosu w karby rygoru, dążenie do zachowania równowagi energii włożonej i otrzymanej jest koniecznością. Rzeczywiście: jeśli energia włożona w utrzymanie rytmu jest dzielona przez dwa niezależne ośrodki – dwa niezależne "ja" w relacji spotkania, tworzącej Opowieść – to energia ta jest oddawana; mianowicie w postaci sensu. Sens symbolicznej opowieści – owej narracji napięć, wywołanej splotem wzajemnej reakcji różnych "ja" – byłby jej owocem, wynikiem tajemniczego równania, warunkującym zasadność podjęcia trudu.

Opowieść dlatego jest opowieścią, że obiecuje swoistą „emisję sensów”. Uczestnicy opowieści spotkania otrzymują je w nagrodę za swój wzajemny trud podtrzymywania dwustronnej rytmicznej wymiany wolicjonalnych aktów ustosunkowania się. Jeśli zaś sensem opowieści rytmu jest wkład energii w budowanie narracji ciągłości, to sensem opowieści człowieka jest spotkanie. W atakującym spoza układu chaosie szansa na płynną opowieść – zwracającą tyle sensu, ile włożono w nią trudu utrzymania rygoru wzajemności – zostaje często zmarnowana. Ale przy odpowiednim wkładzie woli żywione tym staraniem o rygor Spotkanie ukazuje się człowiekowi jako opowieść dobra. A dobra opowieść – to sztuka.


Aleksander Kościów
lipiec 2011


PLASTER ŁÓDZKI

PLASTER ŁÓDZKI
Nowy serwis kulturalno - społeczny, poświęcony wydarzeniom w Łodzi i okolicach. Oprócz zapowiedzi i relacji ma też dział prezentujący twórczość literatów, muzyków i... sylwetki sportowców.

Serwis zawiera działy: Film, Teatr, Muzyka, Sztuka, Literatura, Miasto, Sport (zarówno profesjonalny, jak i amatorski), Konkursy. Przejrzysty układ, dużo informacji, łatwo dostepne kalendarium.

Wydawcą "Plastra" jest warszawska firma Kaktoos sp. j., która zarządza też Centrum Sztuki UŁ Kinem "Cytryna". Dlatego wlaśnie na Pomorskiej 39/41 będą się odbywać współortganizowane przez portal wernisaże, festiwale, imprezy muzyczne, a także lubiane przez wszystkich plenery fotograficzne..

Odwiedź stronę

 


17 V 2012
Strona wydawnictwa "Kalejdoskop" - numer styczniowy
Strona główna
Redakcja
  TELEWIZJA

  TVP Łódź 

  TV Toya 

  TV Retsat 

  TVP Kultura 
  RADIO

  Polskie Radio 

  Radio ESKA Łódź 

  Radio Łódź 

  Radio VOX FM Łódź 

  Radio Pogoda 

  Studenckie 
  Radio Żak PŁ 

  Radio RSC 
  (Skierniewice) 

  Radio RMF FM 

  RMF Classic 

  Radio Parada 

  Radio Zet 

  Radio TOK FM 

  Złote Przeboje 

  Radio 
  Ziemi Wieluńskiej 

  Radio Victoria 

  Radio 
  Niepokalanów 

  Radio Maryja 

  Radio WAWA 

  Radio Strefa FM 
  (Piotrków) 

  Nasze Radio 
  (Sieradz) 
  PRASA

  Express 
  Ilustrowany 

  Dziennik Łódzki 

  Gazeta Wyborcza 

  Echo Miasta 

  Metro 

  Rynek Łódzki 

  Siódma Prowincja 

  Konstantynów 
  Łódzki 43 bis 

  TIT - Tomaszowski 
  Informator 
  Tygodniowy 

  Nowy Łowiczanin 

  TOP - Tgodnik 
  Opoczyński 

  Życie Kutna 

  Siedem Dni 
  INTERNET

  portal STUDENT 

  Portal Skierniewic 
Strona główna / Informator kulturalny / Ośrodki kultury / Teatr / Muzea
Galerie / Koncerty / Media / Film / Literatura / ŁDK / O nas
do góry